Z bł. Edmundem Bojanowskim u bł. Karoliny Kózkówny w Tarnowie

W niedzielę Trójcy Świętej, trwając w dziękczynieniu za 20 lat beatyfikacji bł. Edmunda Bojanowskiego, modliłyśmy się w parafii bł. Karoliny w Tarnowie. Nie można nie wspomnieć, że bł. Karolinę i bł. Edmunda łączy beatyfikacja dokonana przez naszego Rodaka św. Jana Pawła II. Dokładnie w miejscu, gdzie jest obecnie kościół p.w. bł. Karoliny, 10 czerwca 1987 r., zgromadziły się tłumy słuchających Jana Pawła II pielgrzymów, który ukazując postać młodej  i odważnej błogosławionej tak wtedy mówił: „Czyż święci nie są po to, ażeby nas zawstydzać? Tak. Mogą być i po to”. Podczas niedzielnych Eucharystii w parafii bł. Karoliny dziękowałyśmy Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu za dar bł. Edmunda Bojanowskiego, za jego apostolstwo miłosierdzia, które wypełniało jego życie, za jednoczenie wokół dobra i jego charyzmat służby. Ukazując jego sylwetkę Siostry zachęcały wiernych do zapoznania się z „serdecznie dobrego człowieka”. Tego dnia Siostry włączyły się w liturgię przez śpiew, czytanie i modlitwę. Za przykładem bł. Edmunda, który zawsze obdarowywał dobrym serdecznym słowem, Siostry obdarowały parafian „witaminą” ze Słowem Bożym i obrazkami z modlitwą przez przyczynę bł. Edmunda Bojanowskiego. W parafii, s.M. Maksymilia Bartoń ze wspólnoty przy ul. Długiej, od kilku lat angażuje się w prowadzenie Dziewczęcej Służby Maryjnej i posługę chorym przy stacji Caritas, a wraz z siostrami także, jako pielęgniarki, służą chorym w ich domach.

Podczas tej „niedzieli wdzięczności” za dar beatyfikacji bł. Edmunda Bojanowskiego w parafii modliły się s.M. Maksymila  Bartoń, s.M. Urszula Kowal, s.M. Katarzyna Sikora, s.M. Małgorzata Kiereś, s.M. Agnieszka Skrzypek, s.M. Katarzyna Dudko, s.M. Małgorzata Łatka, s.M. Barbara Szeliga, s.M. Bernadetta Dąbrowska, s.M. Dorota Koperniak, s.M. Anna Gruszewska, s.M. Anna Sak i s.M. Katarzyna Szulc. Dzięki życzliwości Ks. Prałata Stanisława Dutki, Proboszcza tej parafii, wierni mogli wesprzeć Stowarzyszenie DOBROĆ im. Edmunda Bojanowskiego, które jest niejako przedłużeniem rąk „Miłosiernego Samarytanina” jak mawiano o bł. Edmundzie. A my wraz z nim wdzięcznie wołamy :

Z całego serca westchnąłem na podziękowanie Panu Bogu. Istotnie pojąć nie mogłem, dlaczego tak się dzieje, że Bóg miłosierny tyle pociech w tych kilku dniach mi zasłać raczył, a do których zaliczam: niespodziane założenie Ochronki w Kopaszewie i pomieszczenie w niej Katarzyny Adamskiej, dla której do teraz miejsca nie miałem; po drugie: otrzymanie obfitej składki z Poznania na pokrycie szkód naszego Domu Miłosierdzia. Dziennik, 21.01.1855r.

Błogosławieni Karolina i Edmund w swoich relikwiach towarzyszyli nam podczas tej niedzieli wraz ze św. Janem Pawłem II, który tak bardzo połączył tych dwoje szczęśliwych ludzi i dał nam ich jako wzorce do naśladowania.

Wierzymy,  jak pisał ks. Jan Twardowski w wierszu Edmundzie Bojanowskim, także  i dziś spogląda na nas ze starej fotografii z XIX wieku:

Na starej fotografii dobrymi oczami
patrzysz na nas przez bardzo dawne okulary
teraz bardziej potrzebny i jak ojciec bliski
uczysz wielkich powołań i dziecięcej wiary.

Nie dla ciebie laurki, drukowane wiersze
trąba szerokiej sławy, długie komplementy –
boisz się kanonizacji, siedząc cicho w niebie
jak każdy przyzwoity i porządny święty.

Edmundzie Bojanowski, przemilczany Panie –
cichy i nieśmiertelny jak wspomnienie drogie –
ucz nas ukrytego a wielkiego dzieła
Bogu dziękując za to, że jest Bogiem.

s.M. Katarzyna Szulc