Wyraz wdzięczności, którą trudno wyrazić w słowach…

W Jezusie zabłysła dla nas nadzieja chwalebnego Zmartwychwstania i choć nas zasmuca nieunikniona konieczność śmierci , znajdujemy pociechę w obietnicy przyszłej nieśmiertelności.

(z prefacji Mszy św. za zmarłych)

Ostatnie pożegnanie, ostatnia Msza Św. modlitwy, żałobna muzyka kondukt na cmentarz, delikatny szmer spadających łez… To wszystko kojarzy się z pogrzebem, taka jest pogrzebowa rzeczywistość. Różne są pogrzeby, w których uczestniczymy, bo różne relacje, więzi łączą nas z Tymi, których żegnamy. Każdy pogrzeb uświadamia nam, jak kruche jest nasze życie i kolejny raz przypomina, że naszą Ojczyzną jest niebo. Serce chrześcijanina w takim czasie, choć przeniknięte bólem, zawsze jednak powinna wypełniać „nadzieja przyszłej nieśmiertelności”.

Taki był dzień 03.11.2019 i taki był ten pogrzeb. Pogrzeb naszego Drogiego Księdza Kapelana Andrzeja Pękali, długoletniego Kapelana domu generalnego Sióstr Służebniczek Dębickich. 26 lat posługi Ks. Kapelana to czas, kiedy był nam kapłanem, szafarzem Najświętszych Sakramentów, opiekunem, ojcem kochającym służebniczki i serdecznym Przyjacielem.

Pogrzeb, który zgromadził wielu Kapłanów z Biskupem Andrzejem Jeżem na czele , Rodzinę, zastępy służebniczek i licznych wiernych był towarzyszeniem Ks. Kapelanowi w ostatniej drodze, w przejściu przez bramę nieśmiertelności. Był wyrazem wdzięczności dla Jego osoby, wdzięczności, którą trudno wyrazić w słowach… Płynęła ona z serc pełnych modlitwy w Jego intencji, z ciepłych słów, wspomnień Ks. Biskupa, Matki Generalnej Maksymilli Pliszki, rodzonego brata Stanisława czy kapłana  – kursowego kolegi.


Z tych wspomnień można odczytać jedno:


odszedł człowiek, kapłan wielkiego intelektu, kapłan pełny duchowej kultury. Kapłan, który kochał ludzi i wyrażał te miłość w swoisty sobie żartobliwy sposób. Kapłan wielkiego formatu, który ukochał Eucharystię, zawsze rozmodlony i zawsze z różańcem w ręku.

Pod przykrywką ostrego żartu, kryło się serce jakże wrażliwe, współczujące, potrafiące dostrzegać radości i cierpienia ludzi, serce kochające Boga w drugim człowieku, serce tak mocno kochające siostry służebniczki. Odszedł nasz Kochany Ksiądz Kapelan, odszedł ale z pewnością nas nie zostawił. Jego pogrzeb był pieśnią wdzięczności Bogu za dar życia, wiernego kapłańskiego życia.


Ksiądz Kapelan zawsze był skromny nie tylko materialnie, nigdy nie pozwolił dokończyć składanych Mu życzeń, zawsze bardzo się wzruszał. To też nic dziwnego, że kondukt żałobny z kościoła parafialnego św. Jadwigi w Dębicy na cmentarz ruszył, gdy świat spowijał już zupełny zmrok. Idąc tak, przy dźwiękach góralskiej, żałobnej nuty, można było spokojnie ocierać łzy, które pomimo wielkiej nadziei w Zmartwychwstanie same cisnęły się do oczu…



Na cmentarzu nie mogło zabraknąć umiłowanej pieśni naszego Ks. Kapelana: „Błękitne rozwińmy sztandary”. Patrząc na trumnę Ks. Kapelana, która powoli znikała w ciemnościach grobu oczy przykryła mgła a na usta cisnęły się słowa:

„O Bogarodzico Dziewico w zwycięski Ty powiedź nasz szlak (…), a gdy nam tchu i mocy już brak do nieba pokieruj nasz lot”.

s.M. Agnieszka Pawełek