„Wychodzić na peryferie, na spotkanie z «innymi»….

08-10-2018 | Echo z misji

Szerzyć znajomość Pisma Świętego, a w szczególności Ewangelii; poruszyć różne wspólnoty życia misyjnego; używać dóbr Wspólnoty Kościoła, pamiętając o ubogich; promować pojednanie w różnych sferach życia; szerzyć znajomość misji prorockiej i wyzwalającej w każdym środowisku społecznym; ewangelizować rodzinę i poprzez rodzinę, i w ten sposób przemieniać społeczeństwo i kulturę; umocnić rolę świeckich w działalności misyjnej; dbać o powołania do życia zakonnego i kapłańskiego; celebrować wiarę i pobożność tradycyjną w duchu misyjnym”. Tak brzmią w skrócie wnioski końcowe z V Kongresu Misyjnego Ameryki, który odbywał się w Santa Cruz w Boliwii w dniach 10 – 14 lipca 2018 r.

 

Dla nas Sióstr Służebniczek Dębickich z Wikariatu Misyjnego w Boliwii, jedną z form wcielania w życie tych konkluzji jest uczestniczenie w Misjach Ludowych.

 

W dniach od 2 – 16 września 2018 r., w Yapàcani ,woj. Santa Cruz w Boliwii zostały przeprowadzone Misje Ludowe pod przewodnictwem Ojców Redemptorystów, w których uczestniczyły cztery siostry z naszego Zgromadzenia: s. M. Teresa Golemo, s. M. Ingrid Torrez,  s. M. Abelina Cárdenas i s. M. Jenny Soruco. Siostry dzielą się z nami doświadczeniem tych dni.

 

MISJE ŚWIĘTE

 

„Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy. Bóg je da w swoim czasie!”

Yapàcani czas misji – Ewangelia jest radością. Tym pięknym hasłem i zarazem pozdrowieniem, wypowiadanym z wielką siłą, pozdrawiano nas podczas dwutygodniowej misji w Yapàcani. Cała misja została podzielona na 13 centrów. W każdym z nich posługiwał ksiądz i siostra oraz misjonarze świeccy.

Każdy dzień tej posługi przepełniony był spotkaniami z ludźmi szukającymi Boga, ale często w niewłaściwych miejscach – w sektach. Wielką radością było dla mnie przebywanie z tymi ludźmi i dzielenie ich sposobu mieszkania, pożywienia, a przede wszystkim dzielenie się wiarą.

Podczas uroczystego zakończenie Ks. Biskup rozesłał świeckich misjonarzy zachęcając ich do kontynuacji rozpoczętej misji. Nam zaś pozostaje duchowe towarzyszenie.

 

s. M. Teresa Golemo

***

 

YAPÀCANI W MISJI, EWANGELIA JEST RADOŚCIĄ

 

Dla mnie był to piękny czas posługi, ale zarazem też bardzo zmartwiło mnie poznanie z bliska trudnych sytuacji, z którymi boryka się nasz Kościół (…).

 

Kiedy ogłoszono, do którego z Centrów zostałam przydzielona, zobaczyłam z wielkim smutkiem, że wśród obecnych było tylko 5 osób, które na nas czekały. Jednak w moim sercu powiedziałam Bogu: dobrze, Panie, TY mnie tam wzywasz.

 

Przez czas misji mieszkałam z młodą rodziną z dwójką dzieci. Mieli 2 pokoje i kuchnię. Jeden pokój oddali dla mnie, a sami na ten czas mieszkali w jednym pokoju. Przyjęli mnie z radością, powierzyli klucze od domu, czułam się członkiem tej rodziny…

 

I tak rozpoczęliśmy czas posługi misyjnej, w pierwszym tygodniu na modlitwie różańcowej o świcie, to jest o godz. 5.30. Było mi bardzo przykro, ponieważ towarzyszyły nam tylko 2 osoby, w inne dni nie było nikogo, ale nie rezygnowaliśmy. W drugim tygodniu ludzie odpowiedzieli na zaproszenie na misje i uczestniczyło już więcej osób. W wieczornej Eucharystii uczestniczyło więcej dzieci niż osób dorosłych i to one były tymi „małymi misjonarzami”, którzy rozgłaszali innym o misji.

 

Najtrudniejsze dla mnie podczas tej misji były odwiedziny rodzin, ponieważ spotykaliśmy się z osobami z różnych wyznań, różnych kondycji i warunków społecznych. Niektórzy otwierając drzwi zapraszali nas do siebie, inni natomiast przyjmowali nas tylko w drzwiach. Podczas tych odwiedzin mogliśmy poznać rzeczywistość, w jakiej żyją mieszkańcy Yapàcani.

 

Spotykaliśmy także osoby, które były bardzo wdzięczne za takie odwiedziny i błogosławieństwo.

 

Podczas tych dni ewangelizacyjnych były też organizowane nabożeństwa wspólne dla wszystkich Centrów. Jedno z takich nabożeństw to Dzień Maryjny, podczas którego mamy powierzały Maryi swoje macierzyństwo i ofiarowały Jej swoje dzieci, składając u stóp Maryi kwiaty w liczbie posiadanego potomstwa. Jako siostry służebniczki Maryi miałyśmy w tym dniu łaskę niesienia w procesji figury Matki Bożej – było to dla nas szczególne i wzruszające przeżycie.

 

Innym wspólnym momentem spotkania i modlitwy dla wszystkich centrów, była piesza pielgrzymka dla młodzieży, w której uczestniczyło ok 300 osób. Na przestrzeni 13 km odbyły się 3 „przystanki”, podczas których młodzież mogła nieco odpocząć w ten upalny dzień, gdyż temperatura sięgała 35º. Mogliśmy też wysłuchać konferencji na temat; „Rzeczywistość, w jakiej żyje młodzież; wiara i rozeznawanie powołania”, w związku ze zbliżającym się synodem biskupów o młodzieży.

 

Drugi tydzień misji odbywał się już w atmosferze większego entuzjazmu mieszkańców i liczniejszego uczestnictwa w nabożeństwach i spotkaniach.

 

W dniu zakończenia dwutygodniowych misji ludowych, pomimo deszczu, dostrzegałyśmy w ludziach dużo entuzjazmu i chęci, aby ten czas nadal trwał, do czego zachęcał Ks. Biskup Sergio Gualberti, główny Celebrans: „dzień zakończenia misji to nie finał, to zaproszenie do codziennego kontynuowania tego zadania”.

 

Uczestniczyłam w misjach ludowych po raz drugi, było to dla mnie ubogacające doświadczenie. Z jednej strony zobaczyłam, jak ludzie coraz bardziej oddalają się od łaski, którą Pan Bóg nam pragnie dawać poprzez sakramenty święte. Z drugiej zaś strony mogłam dzielić życie z nimi, dodawać otuchy i animuszu na codzienność nie zawsze dla nich łatwą. Ten czas był również dla mnie motywacją, aby nie poddawać się zniechęceniu, starać się być dla innych narzędziem, które by ich przybliżało do Boga.

 

s. M. Ingrid Torrez Mamani

 

***

 

MISJA W YAPÀCANI

 

Kiedy zajechaliśmy … pomyślałam… to wydaje się takie małe…

 

Już moment inauguracji misji wywarł na mnie wrażenie, gdyż to, co wydawało się takie małe wcale nie jest takie, jak myślałam. Okazało się bowiem, że do miejscowości przyjechało 26 misjonarzy (11 kapłanów, 2 diakonów i 13 sióstr zakonnych). Przed rozpoczęciem Eucharystii pukaniem do drzwi kościoła – gdzie już byli zgromadzenie wierni – i w dialogu z Ks. Proboszczem, misjonarze prosili o pozwolenie na ewangelizowanie w tej parafii. Na znak tego pozwolenia Ks. Proboszcz nałożył wszystkim kapłanom i diakonom stuły, a siostry i misjonarze laicy otrzymali krzyże misyjne i Pismo Święte. Po Mszy św. rozesłano nas do Centrów duszpasterskich naszego terenu ewangelizacji.

 

Czas misji to czas intensywny, ale też bardzo interesujący, bo wypełniony nabożeństwami i spotkaniami z ludźmi. W pierwszym tygodniu w moim sektorze na misje przychodziło niewiele osób.  Pomimo słabej frekwencji, nie zniechęcałam się ani nie czułam zmęczenia koordynując ze świeckimi misjonarzami przygotowanie nabożeństw, czytań, pieśni. Po kilku dniach już oni sami interesowali się przygotowaniem liturgii i zapraszali nowe osoby do uczestnictwa.

 

Podczas odwiedzin rodzin spotykaliśmy się z różnymi reakcjami, jedni przyjmowali nas chętnie, inni okazywali swą obojętność, chociaż już wcześniej zostali wielokrotnie zapraszani do uczestnictwa w tym wydarzeniu parafialnym.

 

Spotykaliśmy także wiele osób pogubionych, zdezorientowanych, co do wiary, Kościoła, sakramentów, a to z powodu obecności różnych sekt, a także dużej liczby osób nieochrzczonych, małżeństw żyjących w związkach niesakramentalnych oraz niezrozumienie wartości sakramentów.

 

Trudnością podczas tych dni misji było także to, że na nabożeństwa w naszym Centrum gromadziliśmy się w domu komunalnym, w dzielnicy, w której nie było kaplicy. Dlatego trudno było o pobożne uczestnictwo w Eucharystii czy w innych nabożeństwach.

 

Pomimo tych trudności, był to dla mnie piękny czas dzielenia życia i wiary z różnymi rodzinami. Ufam, że z pomocą Bożej łaski zasiane ziarno będzie kiełkowało i rosło. Dla mnie osobiście był to także czas duchowego umocnienia.

 

s. M. Abelina Cárdenas

 

*** 

 

YAPÀCANI – MAŁA BOLIWIA

 

Tak nazywana jest miejscowość, w której miałam możliwość uczestniczenia w misjach ludowych, ze względu na to, że mieszkańcy tej miejscowość to migranci, którzy przyjechali tutaj ze wszystkich województw Boliwii w poszukiwaniu lepszego życia, „przywożąc” także z sobą różnorodność własnych zwyczajów.

 

Uczestnictwo w misjach ludowych było dla mnie nowym doświadczeniem na mojej drodze naśladowania Jezusa. W tym momencie przypominają mi się słowa papieża Franciszka: chce, abyście wyszli na ulice… zeszli z kanapy. Tej rzeczywistości doświadczyłam podczas tego dwutygodniowego pobytu w Yapàcani mając możliwość wyjścia do rodzin potrzebujących Boga. Spotkałam wiele osób zdezorientowanych na drodze wiary, młodych ludzi z problemami w rodzinach. Głosząc im, że wszyscy jesteśmy ważni w oczach naszego Ojca, który pragnie, abyśmy byli szczęśliwi, że On czuwa nad nami i ciągle się nami opiekuje, widzieliśmy w wielu sercach nową iskrę nadziei.

 

Także podczas tych dni miałam szczęście spotkać się z osobami, które wracały na drogi Boże, przystępując do sakramentów świętych. Były to osoby dorosłe, które zostały ochrzczone, czy pary żyjące w związku niesakramentalnym, które przystąpiły do sakramentu małżeństwa.

 

Jako misjonarka cieszę się, że poprzez naszą posługę i dzięki łasce Bożej mogłam zobaczyć radość ludzi, którzy przybliżyli się do Boga, a także dla mnie osobiście był to czas umocnienia duchowego. Pozostaje mi teraz towarzyszyć im nadal moją modlitwą, aby ten entuzjazm nie zgasł, ale by się potęgował, aby mieszkańcy Yapàcani mogli przekazywać innym ten ogień Ewangelii, według hasła, które nam towarzyszyło i było drogowskazem podczas tej misji: „Yapàcani w misji, Ewangelia jest radością”.

 

s. M. Jenny Soruco Ocampo