PRZECZYSTA MONSTRANCJA, czyli o Niepokalanym Poczęciu

17-05-2020 | Warto przeczytać

Kardynał Joseph Ratzinger wielekroć w swoim nauczaniu przypominał, że dla Obecności Boga w liturgii należy stworzyć godną przestrzeń. Miejsce, gdzie przebywa Najświętszy Sakrament, otaczane jest wielką troską, podobnie i wszelkie naczynia liturgiczne, które przygotowywane są do każdej Mszy Świętej. W tej trosce ma wyrażać się szacunek wobec Boga, który chce mieszkać pośród swego umiłowanego ludu.

Nasz wysiłek włożony w to, aby godnie przygotować miejsce dla naszego Pana, zdaje się być tylko nieudolnym obrazem tego, jak Bóg przygotował Maryję, aby stała się mieszkaniem dla Słowa Wcielonego.

Dogmat

Jak wiemy, w 1854 roku, Kościół uroczyście ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Oznacza to, że papież powagą Kościoła potwierdził, że Maryja już od początku swego istnienia, wolną była od każdego grzechu, także pierworodnego. Dokument ogłaszający tę prawdę nosi nazwę Ineffabilis Deus, co można byłoby przetłumaczyć na język polski jako: „niewypowiedziany Bóg”. Rzeczywiście, niewypowiedziany jest Bóg, niewypowiedziana jest łaska, którą obdarzona została Maryja, a także niewypowiedziane są Jego plany wobec każdego z nas.

Przywilej Niepokalanego Poczęcia został udzielony ten jeden jedyny raz w całej historii ludzkości. Została nim obdarzona niezwykła, a zarazem tak prosta Dziewczyna mieszkająca w Nazarecie, jednak Bóg nie uczynił tego ze względu na Nią samą, ale ze względu na dzieło, jakie wobec Niej zamierzył. Chciał, aby Ta, która będzie w swoim łonie nosiła Syna Bożego, była zupełnie czysta i zupełnie inna od pozostałych kobiet. Najwyższy przygotował Ją do tego już od pierwszej chwili Jej życia, kiedy była tak maleńka, że jeszcze nikt nie wiedział o Jej istnieniu.

Maryjna droga

Choć przez ten przywilej Maryja może wydawać się nam Kimś niedoścignionym, to jednak Bóg nie zrobił tego, aby wprawić nas w zakłopotanie. Prawdą jest, że nigdy Jej nie dorównamy w czystej miłości, bezinteresownej służbie, w ufnym zdaniu się na Boga. Jednak możemy się Nią zachwycić do tego stopnia, że jak dziecko upodabnia się do naturalnej matki w swoich gestach, ruchach, zachowaniu, tak my upodobnimy się do naszej przeczystej Mamy. Podobnie jak Maryi, i nas Bóg pragnie dla siebie, chce w nas mieszkać, ale to my mamy podejmować codzienną walkę ze wszystkim, co nas od Niego oddziela, co w naszym sercu zajmuje miejsce Jemu należne. Maryję Bóg wybrał do współpracy w dziele odkupienia, i nas także, choć w nieco inny sposób. On już w chwili naszego poczęcia widział naszą drogę i powołanie. Już wtedy wiedział, do czego nas wybiera. Wyposażył nas w to, co potrzebne do wypełniania naszych małych misji. A nade wszystko uzdalnia nas do podejmowania wszelkich wyzwań poprzez swoją Obecność pośród nas i w nas, gdyż mamy możliwość przyjmowania Go w sakramencie Eucharystii. Ważna jest ta świadomość szczególnie w chwilach, gdy powierzone nam zadania zdają się być zbyt trudne, a krzyż – zdecydowanie za ciężki. Boża miłość jest zawsze miłością uprzedzającą. Wie o nas znacznie więcej niż my sami.

Wydawałoby się, że w codziennym trudzie naśladowania Maryi nie wystarczy się zachwycić działaniem łaski w Jej życiu. Czyżby naprawdę? Owszem, nie wystarczy – jeśli jest to tylko pusty, powierzchowny zachwyt. Bo jeśli jest autentyczny, to wtedy dotyka naszego serca do głębi i przemienia nas, zaczynając od naszych wnętrz. Ten sam zachwyt pozwoli nam również dostrzec łaskę, którą Bóg każdego dnia przygotowuje dla nas. I z wdzięcznością będziemy zabiegać o to, by tej łaski nie uronić, by odpowiedzieć na nią najlepiej jak potrafimy.

Maryja jak czysta monstrancja, jak starannie przygotowane do Eucharystii naczynie liturgiczne, przyjęła Jezusa. Ja nigdy nie będę tak piękna i czysta jak Ona, bo Jej powołanie niewątpliwie jest wyjątkowe w całym dziele zbawienia świata. Ale tym bardziej mam o tę czystość zabiegać, ze względu na Tego, którego codziennie przyjmuję do swojego serca. Tym bardziej mam pytać Jezusa o to, jak On się czuje w moim sercu, czy jest Mu ze mną dobrze. Tym bardziej mam starać się, aby godne Boga było moje serce.

s. M. Dorota Koperniak SBDNP