Prostota świętowania

Kolorowe światła, fluorescencyjne gadżety i wymyślne ciuchy oraz pulsujące beaty, głębokie basy itp… Dla wielu ludzi to właśnie obowiązkowe elementy udanej imprezy.

Czy jednak takie “świętowanie” wywołuje prawdziwe poruszenie serca?

Łatwo to sprawdzić! Wystarczy chwilę pomyśleć które “świętowanie” pamięta się najlepiej. Serce szybko da odpowiedź. Zapewne będzie to świętowanie w gronie osób, które kochamy, z którymi czujemy się bezpieczni. Z osobami dla których najważniejsi jesteśmy my sami a nie to co mamy czy potrafimy.

Świętując w gronie takich osób nie potrzeba podejmować specjalnego starania o “dodatkowe atrakcje”. Jeśli są to dobrze, jednak ich obecność nie przesądza o udanej “imprezie”.


Klimat tworzą ludzie

W tym roku świętowanie imienin naszej Matki Generalnej obchodziliśmy 9 sierpnia. To była piękna uroczystość. Potocznie mówiąc “cudów nie było”, chociaż tak naprawdę był największy z cudów: Eucharystia. Bez Eucharystii nie byłoby prawdziwego świętowania, dlatego w Zgromadzeniu każde z nich łączymy z uroczystą Eucharystią. W intencji Solenizantki Matki Maksymilli modliło się 7 kapłanów oraz wiele sióstr przybyłych z rożnych zakątków Polski i z zagranicy.



Po Eucharystii wszyscy udali się na życzenia. Radosny śpiew sióstr juniorystek, w który chętnie włączyli się wszyscy goście, był wyrazem życzliwości i miłości wobec Solenizantki, a przygotowana okolicznościowa refleksja pozwoliła na chwilę zastanowienia nad tym, co czyni nasze życie wartościowe i prowadzi do świętości.


Opublikowany przez Monika Duda Piątek, 9 sierpnia 2019

Podsumowując: “Cudów nie było”, a jednak było w tym świętowaniu coś cudownego: PROSTOTA!