Niedziela Słowa Bożego – refleksja nad Listem Papieża Franciszka

25-01-2020 | Warto przeczytać

Znam ludzi, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez czytania. Książka towarzyszy im przez cały dzień: w tramwaju, pociągu, przed snem i w wolnych chwilach między zajęciami. Czytają w wersji papierowej lub częściej już na czytniku czy smartfonach. Wciąż, kiedy myślimy o prezencie dla kogoś z okazji imienin, urodzin czy innych okoliczności kupujemy książkę.

W większości naszych domów jest Księga Słowa Bożego, wyciągamy ją najczęściej podczas wieczerzy wigilijnej, aby odczytać fragment o Narodzinach Jezusa oraz podczas kolędy czyli wizyty duszpasterskiej. Dbamy, aby nie była zniszczona, dlatego leży sobie spokojnie, gdzieś pośród innych książek. Tymczasem ta Księga Żyje, tam bije serce. Ona chce zacząć czytać nasze życie byśmy odkryli, że nasza osobista historia życia zapisana jest w tej Księdze jako Historia Zbawienia.

Papież Franciszek w Liście Apostolskim Aperuit illis ustanowił III Niedzielę Zwykłą Niedzielą Słowa Bożego. Można zapytać: Dlaczego? W swoim liście napisanym na tą okazję podkreślił ogromną wagę i rolę Słowa Bożego. Przypomina Papież, że na zakończenie Nadzwyczajnego Roku Miłosierdzia wspomniał w Liście o pragnieniu ustanowienia Niedzieli Słowa Bożego,  aby zrozumieć niewyczerpalne bogactwo pochodzące z tego nieustannego dialogu między Bogiem a Jego ludem» (List Apost. Misericordia er misera, 7).

Papież Franciszek ogłaszając Niedzielę Słowa Bożego wskazuje i zachęca, aby spotkanie z Bożym Słowem było naszą codzienną praktyką.

Dzień poświęcony Biblii nie powinien być „raz w roku”, ale w każdym dniu roku, ponieważ musimy pilnie stać się bliscy Pismu Świętemu oraz Zmartwychwstałemu, który nigdy nie przestaje dzielić się Słowem i Chlebem we wspólnocie wierzących. W tym celu musimy wejść w bliską relację z Pismem Świętym, w przeciwnym razie nasze serce pozostanie zimne, a oczy zamknięte, dotknięte niezliczonymi formami ślepoty. Pismo Święte i sakramenty są nierozłączne. Kiedy Sakramenty są wprowadzane i oświecane przez Słowo, ukazują się one wyraźnie jako cel podróży, w której sam Chrystus otwiera umysł i serce na rozpoznanie swego zbawczego działania. W tym kontekście nie należy zapominać o nauce płynącej z Księgi Apokalipsy. Oto Pan stoi u drzwi i kołacze. Jeśli ktoś usłyszy Jego głos i drzwi otworzy, wejdzie On do środka, aby spożyć wspólny posiłek (por. Ap 3, 20). Jezus Chrystus puka do naszych drzwi przez Pismo Święte; jeśli słuchamy i otwieramy drzwi umysłu i serca, wchodzi On w nasze życie i z nami zostaje.(nr.8).

 W codzienności spotykamy osoby, które celebrują czytanie Słowa Bożego, w swoim domu przechowują Je na centralnym miejscu. Do każdego człowieka Słowo ma inną, niepowtarzalną drogę. Słowa Bożego nie czyta się. Słowa się słucha, bo Bóg nieustannie do nas mówi! Dziś mamy dostęp do wielu komentarzy Biblii, które mogą nam pomóc w rozumieniu Bożego Słowa. W Ewangelii czytamy, że kiedy Jezus czytał Słowo i przemawiał w świątyni, wielu miało wzrok w Nim utkwiony, ponieważ przemawiał z mocą. Wielu też nie potrafiło przyjąć Jego Słów, bo ich serca były zatwardziałe, a oczy jakby na uwięzi. Dziś też jest podobnie i sami doświadczamy, że nasze oczy i uszy są jakby zamknięte na Słowo Boga, które konfrontuje nas w życiu codziennym. Biblia to nie jedna z książek. To Księga Ksiąg. Ojciec Święty podkreśla, że

Słowo Boże nieustannie przypomina nam o miłosiernej miłości Ojca, który prosi swoje dzieci, aby żyły w miłości. Życie Jezusa jest pełnym i doskonałym wyrazem tej Boskiej miłości, która niczego nie zatrzymuje dla siebie, ale ofiarowuje się każdemu bezgranicznie. W przypowieści o ubogim Łazarzu znajdujemy cenną wskazówkę. Kiedy Łazarz i bogacz umierają, ten ostatni, widząc ubogiego na łonie Abrahama, prosi, aby został wysłany do jego braci, aby ich napomnieć, by żyli oni miłością bliźniego i uniknęli jego własnych udręk. Odpowiedź Abrahama jest precyzyjna: «Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!» (Łk 16, 29). Słuchanie Pisma Świętego, aby czynić miłosierdzie: to jest wielkie wyzwanie, przed którym stoi nasze życie. Słowo Boże jest w stanie otworzyć nam oczy, otwierając jednocześnie drogę dzielenia się i solidarności, abyśmy mogli wydostać się z indywidualizmu, który zabiera nam oddech i prowadzi do bezpłodności.(nr 13).

 W duchowej drodze do świętości w życiu codziennym zawstydzają nas nieustannie święci, którzy na wzór Maryi przechowywali w swoim sercu usłyszane podczas Liturgii Słowo Boże i rozważali je. Tak było chociażby w życiu bł. Edmunda Bojanowskiego, który był dla wielu mu współczesnych Miłosiernym Samarytaninem służąc ubogim i potrzebującym. Słowo Boże było dla niego jak kompas, który prowadził po drogach wielkopolskiej ziemi. Często uczestniczył w Eucharystii kilka razy w ciągu dnia i słuchał Słowa. Z tego słuchania, na wzór Maryi, rodziły się jego pełne miłości czyny i pokory w stosunku do tych, z którymi się spotykał. Zdaje się, że szczególnie umiłował Maryjną postawę Słuchania i rozważania Bożych tajemnic. I tą drogę ukazuje też tym, którzy pragną go naśladować, aby przedłużać misję Jezusa na ziemi. Dla bł. Edmunda Bojanowskiego wszystko w ciągu dnia miało swój czas, modlitwa i praca. Słowo Boże rozważał w ciszy kościoła, w swoim domu, a także wtedy, gdy przebaczał innym, gdy dzielił się chlebem z potrzebującymi, gdy sprzedawał majątek by rozdać najbardziej potrzebującym. Słowo Boże zajmowało ważne miejsce w jego sercu. Pisząc Regułę życia dla Służebniczek zawarł w niej Ewangeliczne wskazania dla Sióstr o byciu cichym i pokornego serca na wzór Jezusa, o nawracaniu się i byciu jak dziecko, o miłości. Służebnicę Pańską uczynił szczególną Mistrzynią przyjmowania Słowa Bożego. W Ogólnym Planie Formacji nr. 135 czytamy: Jako służebniczki Maryi powinnyśmy oddychać Pismem Świętym, rozważać jego treść w naszych sercach i wprowadzać ją w życie. Każda z nas winna więc mieć Pismo Święte pod ręką, rozpowszechniać je, uczyć innych rozmyślać jego treści. Biblia jest dla nas ziemią, na której rośniemy, powietrzem, którym oddychamy, pokarmem, którym krzepimy naszą duchowość, jak Maryja.

Najbliższa niedziela jest dla nas wszystkich szansą, by rozpocząć nową drogę w czytaniu Słowa Bożego. Biblia ma być naszym powietrzem, codziennym oddechem, aby świeżość Słowa dawać innym. Bóg nie zostawia nas samych w drodze słuchania i przyjmowania Jego Świętego Słowa. W zakończeniu Listu pisze o tym Papież Franciszek:

Na drodze przyjmowania Słowa Bożego towarzyszy nam Matka Pana, uznana za błogosławioną, ponieważ uwierzyła w spełnienie tego, co Pan Jej powiedział (por. Łk 1, 45). Błogosławieństwo Maryi poprzedza wszystkie błogosławieństwa ogłoszone przez Jezusa ubogim, cierpiącym, cichym, czyniącym pokój i prześladowanym, ponieważ jest to warunek konieczny dla każdego innego błogosławieństwa. Żaden biedny człowiek nie jest błogosławiony, ponieważ jest biedny. Staje się nim, jeśli, podobnie jak Maryja, wierzy w wypełnienie się Słowa Bożego. Przypomina nam o tym wielki uczeń i mistrz Pisma Świętego, święty Augustyn: «ktoś pośród tłumu, będąc szczególnie rozentuzjazmowanym, zakrzyknął: „Błogosławione łono, które Cię nosiło”. A On: „Raczej ci są błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go”. To jakby powiedzieć: również moja matka, którą ty nazywasz błogosławioną, jest błogosławiona właśnie z tego powodu, że strzeże Słowa Boga, a nie dlatego, że w niej Słowo stało się ciałem i zamieszkało miedzy nami, ale właśnie dlatego, że strzeże Słowa samego Boga, przez które została stworzona, a które w niej stało się ciałem» (Komentarz do Ewangelii św. Jana, 10, 3). Niech Niedziela poświęcona Słowu sprawi, aby w Ludzie Bożym wzrosła religijna i bliska znajomość Pisma Świętego, jak święty autor nauczał już w dawnych czasach: «Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić» (Pwt 30, 14).

Od dzieciństwa lubiłam czytać książki, biblioteka była pierwszym miejscem gdzie zapisała mnie moja mama, gdy miałam pięć lat. W moim domu czytali wszyscy i ja dołączyłam do nich. Wizyty w bibliotece były jakby wpisane w zajęcia całego tygodnia na wiele lat w moim życiu.  Nie trafiłam jednak sama na Biblię. Była w domu, ale nie zaglądałam do niej latami. Zgłębiałam wiedzę na różne tematy, ale nie natrafiałam na Słowo Boże. To Bóg kieruje i sam znalazł drogę do mojego serca i drogę do Słowa Bożego, a raczej Słowo Boże odnalazło mnie. Pamiętam pierwsze spotkanie. To była niedziela. Jedna z moich koleżanek zaproponowała mi pomoc w spotkaniu osób niepełnosprawnych. To było bardzo ważne spotkanie zapisane na całe życie w moim sercu. Na jego zakończenie w tej wspólnocie był zwyczaj modlitwy Słowem Bożym. Aby mnie uszanować jako nową wolontariuszkę poproszono , abym przeczytała fragment z Ewangelii. Biblię czyta się inaczej niż książki, które wprost pochłaniałam codziennie. Nie umiałam odnaleźć fragmentu, bo nie znałam klucza czytania. Jedna z osób mi pomogła. Właśnie wtedy zrozumiałam, że nie znam Chrystusa. Długa była wówczas przede mną droga, aby Słowo Boże było moim codziennym pokarmem. Wtedy pomocą stała się wspólnota, do której Bóg mnie przyprowadził. Odnalazłam Biblię – a powoli czytając Bóg odnalazł mnie. Ta nowa droga trwa już ponad dwadzieścia lat. I z każdym rokiem jest inna. Nosiłam w sobie przez wiele lat  pragnienie umiłowania Słowa Bożego. Pan Bóg tak pokierował moim życiem, że mogłam doświadczyć Jego Mocy, kiedy odkrywałam powołanie, ale też kiedy rozpoczęłam drogę modlitwy Słowem Bożym w dynamice Lectio divina. Ta droga trwa i wierzę, że zawsze Słowo będzie moim Domem.

s.M. Katarzyna Szulc