Muzeum Polaków Ratujących Żydów – hołdem złożonym także Służebniczkom

W 72 rocznicę (17 marca 2016) zbrodni, na rodzinie Ulmów, Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów otwarto w Markowej Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów. Otwarcie muzeum poprzedziła uroczystość wręczenia Krzyży Odrodzenia Polski osobom ratującym Żydów w czasie II wojny. W gronie dostojników państwowych, licznych gości z zagranicy, a także przedstawicieli polskiego Episkopatu na zamku w Łańcucie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda uhonorował także 5 służebniczek dębickich, które w Dominikowicach pomagały Żydom. Odznaczenia państwowe w imieniu nieżyjących sióstr przyjęła z rąk Prezydenta Przełożona Generalna Matka Maksymilla Pliszka, która z s. M. Savią Bezak reprezentowały nasze Zgromadzenie na uroczystościach.

 

Odznaczenie Sióstr ratujących ŻydówTo ważne wydarzenie wpisuje się w historię Zgromadzenia, która wciąż jest odkrywana. Oto w Dominikowicach siostry w sposób zorganizowany, współpracując z polskim podziemiem niosły pomoc ludności nie tylko polskiej, ale i żydowskiej. Informacje te jednak zostały niedawno odkryte, dzięki p. Michałowi Kaliszowi, pracownikowi Rzeszowskiego Oddziału IPN, który udostępnił Zgromadzeniu zeznanie Żydówki, uratowanej przez siostry. Udało się potwierdzić ich prawdziwość w konfrontacji z innymi źródłami historycznymi m.in. poprzez ustalenie tożsamości sióstr, wymienionych w relacji Sabiny Bruk, z d. Honigwachs, Żydówki, która podczas okupacji ukrywała się w ochronce w Dominikowicach (AYV, sygn. 03/1841, Zeznanie Sabiny Bruk, spisane w kwietniu 1961 w Tel-Awiwie. Zeznanie liczy 40 stron maszynopisu, od s. 20 zawiera opis pobytu Sabiny w klasztorze. Są to niezwykle cenne, bo dotychczas nieznane, informacje dotyczące zaangażowania służebniczek w Dominikowicach w działalność konspiracyjną polskiego podziemia, a także ciekawe opisy zwykłego życia zakonnego prowadzonego przez siostry w warunkach wojennych).

 

Pochodząca z okolic Gorlic Sabina opisała swój pobyt od 1942 do połowy kwietnia 1945 roku, w klasztorze u sióstr w Kobylance (takiej nazwy używa na określenie Dominikowic, prawdopodobnie dlatego, iż dom służebniczek był na granicy Kobylanki i Dominikowic), gdzie pod habitem służebniczki skrywała swoją żydowską tożsamość, współpracując z AK. Po wyzwoleniu przez Rosjan w połowie kwietnia 1945 r. opuściła klasztor. Udała się do Krakowa z odnalezioną przyjaciółką, która odwiodła ją od zamiaru wstąpienia do Zgromadzenia Służebniczek. Następnie przebywała w Krośnie i Częstochowie, tam w 1946 r. poznała męża Jakuba Bruka. Zamieszkali w Bielsku, a w 1956 r. wyjechali do Palestyny.

 

Muzeum Polaków Ratujących Żydów(1)

 

Odznaczone siostry służebniczki, których imiona lub inne informacje o nich występują w zeznaniu Sabiny to: s. Serapiona Liszka, s. Ambrozja Łącznik, s. Czesława Kądzielawa, s. Atanazja (Zofia) Śliwka oraz s. Chrystiana (Julia) Miokś. Obecnie żadna z nich nie żyje. Według relacji Żydówki członkowie podziemia, którzy współpracowali z służebniczkami, ukryli Sabinę w ochronce (wcześniej zmieniała kilkakrotnie miejsce ukrycia), gdzie prowadzono tajne kursy przez jednego nauczyciela i siostry, udzielano pomocy zbiegom ukrywającym się przed gestapowcami. Dom stanowił także schronienie oraz kryjówkę dla polskiej inteligencji, wojskowych i członków AK poszukiwanych przez Niemców. Ponadto pod osłoną nocy zwożono do klasztoru sióstr broń w walizkach ukrytych pod sianem lub drzewem na wozach. Tylko kilka wtajemniczonych sióstr wiedziało o tym procederze, podobnie jak o fakcie ukrywania Żydówki w habicie służebniczki, po śmierci jednej z sióstr (s. Czesławy Kądzielawy, lat 24), którą opiekowała się Sabina podczas choroby (gruźlicy). Wyrobiono jej wówczas nową kenkartę na nazwisko zmarłej zakonnicy. Po przystąpieniu do konspiracji Sabina razem z s. Chrystianą przewoziły broń pod habitami lub w walizkach najczęściej do Ciężkowic (AYV, sygn. 03/1841, Zeznanie Sabiny Bruk, s. 25-37). Siostra Chrystiana, która jak się wydaje, była bezpośrednio zaangażowana w pomoc Sabinie w działalności konspiracyjnej odeszła ze Zgromadzenia po zakończeniu wojny w 1945 r. w tym samym czasie również Sabina opuściła klasztor. Być może wyjechały razem. Ciekawym jest ponadto fakt, że pochodziła z okolic Ciężkowic, urodziła się bowiem w Kąśnej Górnej, musiała więc znać bardzo dobrze drogę do Ciężkowic. Wzmianki o podróży z Ciężkowic do Dębicy nasuwają przypuszczenia, że na terenie domu macierzystego w Dębicy, o którym wspomina Żydówka, mogła mieścić się także jakaś komórka kontaktowa podziemia.