Codziennie odkrywany na nowo – XX lecie beatyfikacji Wielkopolanina bł. Edmunda Bojanowskiego

Jak to możliwe, że mimo przestrzeni czasu, kultury, a nawet kontynentów święci są obecni i żyją? To tajemnica świętych obcowania, ale też ich mocne zakorzenienie w sercach ludzi, które z pokolenia na pokolenie przekazuje ich myśli, odkrywając zarazem ich aktualność. Codziennie, nie tylko od beatyfikacji, ale już wcześniej w historii życia Sióstr Służebniczek odkrywany był i jest bł. Edmund Bojanowski. Ten świecki katolik o ponad 100 lat wyprzedził w swojej działalności apostolskiej przesłanie Soboru Watykańskiego II.

13 czerwca 1999 roku na Placu Zwycięstwa w Warszawie była sprawowana Eucharystia. Pamiętam tamten klimat oczekiwania na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Kilka miesięcy wcześniej, dokładnie 2 lutego 1999 r., poprosiłam o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek BDNP i 13 czerwca, kiedy słuchałam słów Papieża i Jego pozdrowień skierowanych do Sióstr  czułam się jedną z nich:

Apostolstwo miłosierdzia mówił Jan Paweł II – wypełniło życie błogosławionego Edmunda Bojanowskiego. Ten wielkopolski ziemianin, obdarowany przez Boga licznymi talentami i szczególną głębią życia religijnego, mimo wątłego zdrowia, z wytrwałością, roztropnością i hojnością serca prowadził i inspirował szeroką działalność na rzecz ludu wiejskiego. Wiedziony pełnym wrażliwości rozeznaniem potrzeb, dał początek licznym dziełom wychowawczym, charytatywnym, kulturalnym i religijnym, które wspierały materialnie i moralnie rodzinę wiejską. Pozostając świeckim człowiekiem, założył dobrze w Polsce znane Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej. We wszelkich działaniach kierował się pragnieniem, by wszyscy ludzie stali się uczestnikami odkupienia. Zapisał się w pamięci ludzkiej jako «serdecznie dobry człowiek», który z miłości do Boga i do człowieka umiał skutecznie jednoczyć różne środowiska wokół dobra. W swojej bogatej działalności daleko wyprzedzał to, co na temat apostolstwa świeckich powiedział Sobór Watykański II. Dał wyjątkowy przykład ofiarnej i mądrej pracy dla człowieka, ojczyzny i Kościoła. Dzieło błogosławionego Edmunda Bojanowskiego kontynuują Siostry Służebniczki, które z całego serca pozdrawiam i dziękuję im za cichą i ofiarną służbę dla człowieka i Kościoła.

Wypowiedziane słowa Ojca Świętego streszczają bogactwo życia tego „serdecznie dobrego człowieka”, który, tak jak dla pierwszych Służebniczek u początków w XIX wieku, stał się dla mnie Ojcem.

Jak dziś możemy czerpać z przykładu bł. Edmunda Bojanowskiego?

Bł. Edmund był obrońcą wiary świętej, a dziś tak bardzo potrzeba nam umacniać wiarę i przekazywać ją dzieciom, a przez nie rodzicom i całym rodzinom. Edmund Bojanowski był ufny jak dziecko i każdą chwile oddawał Bogu. Umiłował Eucharystię, która  gdy stał się dorosłym człowiekiem, była centralnym i najważniejszym wydarzeniem dnia. Wiara, którą przekazywał była żywa i prowadziła do konkretnych czynów.  W jego Dzienniku z dnia czytamy:

„Obudziłem się przed piątą (…), o szóstej wyszedłem na Mszę Świętą. Pochmurno, wiatr od wschodu zamiata śnieg i zarzuca tory. Pomimo tego wybrałem się pieszo do kościoła, bo mi było przykro, żem wczoraj i przedwczoraj nie był, a przy tym chciałem sprawdzić, czy znużenie i świeże powietrze nie wyleczy z kataru. Przeprawa była trudna, gdzieniegdzie trzeba było głęboko brnąć w śniegu bez najmniejszego toru, do tego wicher i zamieć utrudniały przejście. Zdyszany i spocony przebrnąłem wreszcie do kościoła. Byłem na Mszy św. i u spowiedzi” (5.01.1854). Kiedy indziej pisał: „Pomimo zwiększającego się bólu w piersi, który mi nawet leżeć spokojnie nie dozwalał – wstałem i przed siódmą pojechałem do Instytutu na Mszę Św., przy której przyjąłem Komunią świętą”(10.08.1855) . 

Bronił wiary w sercach dzieci i do tego szczególnie zachęcał Siostry. Chciał, aby właśnie Ochronki były miejscami, gdzie dzieci będą chronione przed złem oraz gdzie będzie ochraniane w nich dziecięctwo Boże – dar wiary otrzymany na chrzcie świętym. Bł. Edmund broniąc wiary zawsze stawał w obronie kapłanów, których szanował i cenił jako szafarzy sakramentów czy kierowników duchowych. Ilekroć podejmował działania apostolskie dzielił się pomysłami, słuchał Kościoła i rozeznawał Jego potrzeby.

Zapraszając Kapłanów do Ochronek uczył dzieci szacunku i miłości do Kościoła i  Jego Pasterzy:

“Nadeszli księża Prusinowski i Osmalski. Poszliśmy odwiedzić Ochronkę Podrzecką. Zastaliśmy dosyć dzieci. Jagusia i Józefka w odświętnych sukniach przywitały nas serdecznie, a dzieci uwitymi ze stokrotek wiankami obdarzyły gości. Śpiewały wybornie kilka piosnek gminnych i mimiczne o rannym wstaniu i o sianiu maku. Na zapytywania katechizmowe dobrze odpowiadały. Najmniejsze mówiły pacierz bez zatknięcia. Grały potem w lisa, w czym udział czynny brali księża i ja. Dzieci i ochroniarki były niezmiernie wesołe. Nadarzyła się także dobra sposobność pokazania księżom urządzenia co do chleba jałmużnego, który zastaliśmy na ołtarzyku leżący. Nadeszła właśnie starka żebrząca, dla której zaraz ochroniarki kawałek chleba ukroiły, a najgrzeczniejsze dzieciątko poniosło go ofiarować babce”. Dziennik, 14 maja 1855r.

Był dla mieszkańców wzorem patriotyzmu. Miłość do ojczyzny wyniósł z domu gdzie, jak mówią różne źródła, mimo że Polski nie było wtedy na mapach świata, można było „oddychać Polskim powietrzem”. Bł. Edmund Bojanowski miał szczęście wychowywać się w rodzinie głęboko patriotycznej, przebywać z ludźmi, dla których słowo „Ojczyzna” było jednym z najważniejszych słów, wypowiadanym ze czcią i szacunkiem. Cenił ojczystą kulturę i język, dlatego z taką pasją przepisywał różne opowiadania. Studiował literaturę i sam też pisał. W czasach walk niepodległościowych chcąc przekać polską tradycję, uczył ludzi czytania i pisania, otwierał biblioteki wiejskie i propagował czytelnictwo obiegowe tym samym walcząc o wolność Polski. Czynił to w swojej społeczności lokalnej, w której dane mu było żyć. Troska o wspólne dobro była przejawem jego patriotyzmu. Wierzył, że Odrodzenie przyjdzie, ale był też przekonany, że trzeba je rozpocząć od wychowania, od dzieci. Proste dziewczęta, które pragnęły oddać się Bogu, uczył polskich tradycji, a ochronki wieczorami zamieniał na miejsca spotkań ich rodziców. Zapraszał na wieczornice, gdzie poruszał sprawy tyczące się życia codziennego, troski o kulturę i tradycję. Nam, dziś żyjącym, przypomina, że kochać Ojczyznę to konkretna droga do świętości, która prowadzi przez miłość do tej części ziemi, na której z Bożej Opatrzności przychodzimy na świat.

Bł. Edmund stał na straży życia ludzkiego, był miłośnikiem dzieci, a zarazem wychowawcą młodzieży. Cenił życie jako dar od Ojca. Dostrzegał wartość w każdym spotykanym człowieku, dzieci nazywał największymi skarbami Chrystusa, które trzeba z miłością pielęgnować, a chorym służyć jak samemu Chrystusowi. Nie przekreślał nikogo, a jego biblijna koncepcja człowieka pomagała zrozumieć, że człowiek jest jedynym stworzeniem, jakiego Stwórca chciał dla niego samego. Cel ludzkiego życia upatrywał w podobieństwie i obrazie Boga. Zdaje się, że dziś zachęca nas swoją postawą do ochrony życia ludzkiego i modlitwy aby, każde życie było z miłością przyjęte i mogło żyć.

Jako „serdecznie dobry człowiek” swoim życiem zachęcał wiernych świeckich do służby na rzecz potrzebujących.

Dziś wzywamy jego, jako patrona wiernych świeckich. Jest szczególnym orędownikiem  wszystkich zaangażowanych w prowadzone przez Zgromadzenie terenowe koła Stowarzyszenia „Dobroć” Rodziny bł. Edmunda Bojanowskiego. To wspólnoty świeckich, do których może należeć każdy, dlatego bardzo często są wielopokoleniowe. Na spotkaniach poznają sylwetkę swojego Patrona, modlą się za jego wstawiennictwem, ale też naśladują jego apostolski zapał wspierając wspólnoty parafialne, odwiedzając chorych i samotnych. Ponadto bł. Edmund jest odkrywany w pozostawionych przez niego pismach, które nadal inspirują nie tylko Siostry, ale też środowiska akademickie i wielu lokalnych społeczników. Dzięki staraniom Zgromadzeń Sióstr Służebniczek wydane zostały Dzienniki bł. Edmunda Bojanowskiego, Listy, które pisał i które otrzymywał, a także Notatki, które są bogactwem nieustannego odkrywania charyzmatu służby i troski o wychowanie najmłodszych. 

Bł. Edmund Bojanowski stał się wspomożycielem i orędownikiem Rodzin.Cała jego oświatowa działalność była równocześnie wyrazem troski o polskie rodziny, o przekaz kultury, wiary i wzbudzenie troski dobro wspólne. Dziś potrzeba nam takich wzorów, jakim był bł.Edmund. On i jego rodzinne środowisko pokazują, że najważniejszą szkołą charakteru jest rodzina. W rodzinie kształtuje się nasza wrażliwość na drugiego człowieka. Tam formuje się  nasza akceptacja dla inności człowieka, gotowość spieszenia z pomocą, czy udział w jego radościach i smutkach. Bardzo potrzebni są dziś „serdecznie dobrzy ludzie”, którzy jak bł. Edmund z dłonią na sercu i z sercem na dłoni pochylą się nad każdym, kto potrzebuje dobrego słowa, konkretnej pomocy, obrony przed zagrożeniem, pozytywnej wizji przyszłości, ale i duchowego wsparcia. Otaczał modlitwą rodziny i do tego dziś nas zachęca.

Bł. Edmund nieustannie nas uczy, staje się natchnieniem, inspiruje. To już 20 lat łask, jakich udziela Bóg przez Jego orędownictwo. Ale On żyje też w żywej historii Zgromadzenia Służebniczek, które nieustannie odkrywa słowa jakie nam zostawił, charyzmat służby i zadanie nieustannie odkrywane, bo jak powiedział przed śmiercią w Testamencie „reszty Duch święty nauczy Was”.

Mamy nie tylko przynosić owoc dla siebie, jak ludzie wszyscy, ale nadto mamy rodzić owoc dobrych uczynków, aby się i drugim dostało.  (List siostry E. do siostry K. przepisany w Dz. 26 III 1858).

Jego życie było przepełnione miłością, dlatego wydaje owoce. Rzucił ziarno służby na wielkopolskiej ziemi, a dziś dzięki Bożej Opatrzności Służebniczki posługują w w Boliwii, Peru, w Rosji, na Białorusi i Ukrainie, w Dani, Niemczech i we Włoszech. Gdzie są duchowe córki bł. Edmunda, tam jest i On. Dzięki temu ten wielkopolski ziemianin znany jest na wielu kontynentach i inspiruje, patronuje dziełom miłości i miłosierdzia, choć jak sam wyznał

Ja nic nie znaczę. Bóg kieruje wszystkim, wyznaję że wszystko czynie na chwałę Bożą

s. M. Katarzyna Szulc