Bp Józef Zawitkowski – Kazanie o Bł. Edmundzi

Kazanie do Sióstr Służebniczek

w dwusetną rocznicę urodzin

Bł. Edmunda Bojanowskiego

w sobotę 15 listopada 2014 r.

na Świętej Górze, w Gostyniu

 

Panie Edmundzie – Błogosławiony,

na Świętej Górze, na prymarię dzwonią!

 

Ekscelencjo,

Najdostojniejszy Arcybiskupie

Metropolito Poznania!

Od ostatniego wystąpienia

Waszej Ekscelencji na Synodzie Biskupów,

od ostatniego, kazania w Bazylice Świętokrzyskiej

jesteś dla nas Wielkim Hozjuszem

obrońcą spraw Bożych i naszych.

Księża Filipini Gospodarze

Świętej Góry

Czcigodni Bracia Kapłani

Przewielebne Siostry Służebniczki

Domownicy Gostynia i Goście

Wszyscy Kochani moi!

Święta Góra,

wspaniałe wzniesienie

radością jest całej Ziemi ( Ps 48,2 )

Chcę, żeby Czcigodni  wiedzieli

jakim przeżyciem jest dla mnie

być na Świętej Górze w Gostyniu.

Tata mnie  tu zostawił,

pod opieką księży Filipinów.

Płakało mi się po kryjomu

z tęsknoty za domem.

Trąbkę mi tata zostawił na pociechę,

więc grałem Matce Bożej:

Nie płacz już Dziecino…

Witaj Gwiazdo Morza

wielka Matko Boża…

a w maju: Chwalcie łąki umajone

i chciałem, aby słyszeli to aż w Wale.

 

Miejcie cierpliwość moi Dostojni.

Muszę najpierw przywołać

Księdza Henryka Kamińskiego.

Dla mnie to święty.

Prefekta Edwarda Pospiesznego,

Prałata z Szamotuł

co z ziaren zrobił obraz

Matki Boskiej Częstochowskiej,

aby była świadkiem zamachu

na życie Ojca świętego Jana Pawła II.

Panią Wandę  Trawińską

– potem karmelitankę,

co w Truskolasach dożyła 100 lat.

 

O jacy Wy byliście dla nas

wielcy, uczeni i święci,

w latach szalejącego reżimu

w latach uwięzienia księdza prymasa

Stefana Wyszyńskiego.

Marianku Biernacie, Gieniu Grodzki,

Zenku Grocholewski, Stefuś Dworacki,

to wyście mnie nauczyli co to są pyry,

co to jest lebera,

poznańskie szczuny i sznytka z marmoladą.

Mój Boże! Tak nas już mało ostało

świadków tamtych dobrych dni.

 

Siostry Wielebne!

Wybaczcie mi te wypominki.

Serce mi tak każe!

Powiedzcie mi tylko

Czcigodne Siostry,

które wszystko wiecie o swoim

błogosławionym Założycielu i Ojcu,

dlaczego  mnie poprosiłyście z kazaniem.

Wiem dlaczego.

Abym mógł Siostrom

za dobroć podziękować.

 

Siostry zakochane w swoim Ojcu

i Założycielu,

całe życie idziecie za Nim

na Świętą Górę, aż do  Nieba.

Więc niech będzie Bóg uwielbiony

w swoich Aniołach i

w swoich Świętych. ( por 1P4,11 )

 

Siostry przyzwyczaiły się modlić

w Bazylice Świętogórskiej,

a dla mnie to jest wciąż

zachwyt psalmisty,

bo jestem pielgrzymem:

 

Jakże miłe są przybytki Twoje,

o Zastępów Panie,

dusza moja za nimi

tęsknić nie przestanie,

bo ciało moje

i każde drgnienie serca mego

rwą się do Ciebie – Boga Żywego.

Przecież wróbelek znalazł sobie mieszkanie

a jaskółka gdzie złoży pisklęta swoje,

a ja wciąż biegnę przed Twoje ołtarze

Królu mój i Boże ( por. Ps. 84 )

 

Tu jest mój dom Boży

i Brama Niebios – moje Betel

Tu jest moje Penuel,

bom walczył z Bogiem,

ale Bóg mi życie ocalił. ( Rdz 32,31 )

 

Gostyń jest piękny,

a Święta Góra jest Cudowna.

W takich właśnie miejscach

przez Boga wybranych

rodzą się i żyją święci.

 

W Gostyńskiej zakrystii

jest piękny portret, dziś obraz

błogosławionego Edmunda Bojanowskiego.

Elegancki, przystojny pan, w surducie,

w niebieskim żabocie.

Surdut czy rewerenda?

– pytała pani Szafrańska.

Ona wytłumaczyła mi

dlaczego Pan Edmund

nosił niebieski żabot?

Był to znak narodowej żałoby

między powstańcami.

Panie nosiły czarne suknie,

miedzianą, nawet żelazną biżuterię,

a panowie niebieskie żaboty.

 

Pytałem księdza Służałka,

kto to jest ten pan?

To Edmund Bojanowski z Grabonogu,

on będzie świętym,

to założyciel Sióstr Służebniczek.

Mówił staruszek,

przełożony księży filipinów

na Świętej Górze.

 

Taki przystojniak

i założyciel Służebniczek?

A no tak.

U Boga nie ma rzeczy dziwnych

wszystkie są normalne.

Nasz Błogosławiony urodził się

w uroczym Grabonogu 200 lat temu

tj. 14 listopada 1814 r.

Jako dziecko, ciężko zachorował.

Uzdrowienie wyprosiła Mu matka,

Teresa z Umińskich, u Matki Bożej

Piety Gostyńskiej.

 

Gdy wróciłam do domu z Gostynia,

poszłam na górę gdzie leżało dziecko.

Zastałam już radosne,

jakby obudzone ze snu.

 

Po śmierci rodziców,

dzięki dobroci przyrodniego brata Teofila,

Edmund studiował we Wrocławiu,

potem w Lipsku i w Berlinie,

a zainteresowania ten facet miał

ogromne: metafizyka, psychologia,

estetyka, historia sztuki, logika,

muzyka i poezja.

Człowieku, za dużo!

Głowa Ci pęknie.

 

We Wrocławiu zapatrzył się w Marię Pohl,

ale Maria była protestantka.

Złożyła nawet wyznanie wiary katolickiej.

Teraz Edmund pewnie chciał jej powiedzieć

coś więcej, ale piękna Maria

wstąpiła do Karmelitanek w Insbrucku.

Takie są losy zakochanych świętych.

 

Po upadku Powstania Listopadowego

wśród elit modne były hasła

pozytywizmu: pracy organicznej i pracy u podstaw.

To czasy naszych Judymów, Siłaczek i Bogumiłów.

Nasz Błogosławiony rzucił się  więc

w wir pracy społecznej.

Pierwsze ochronki pana Bojanowskiego,

to ochronka na Śródce w Poznaniu,

potem w Gostyniu, Śremie i Psarach.

 

Gostyńskie Kasyno

stało się centrum miejscowej kultury,

a w czasie epidemii cholery w roku 1849

Kasyno stało się szpitalem,

później Instytutem dla Sierot.

 

W tym Instytucie panowały

dziwne zwyczaje, chleb zawsze

leżał na stole dla domowników

i gości, a kruszyny dla ptaszków.

Ta ckliwość pana Edmunda

nie podobała się niektórym.

Żalił się Ojciec:

Chęci moje najlepsze

krzywo, opatrznie, niegodnie

tłumaczono.

Niech Bóg im to wybaczy.

 

Postanowił Ojciec działać samodzielnie.

Pani Franciszka Przewoźna z Podrzecza

zaproponowała panu Edmundowi

swój domek z przeznaczeniem

na przedszkole – ochronkę.

W ochronce pracowały

dobre dziewczęta ze wsi

i tu był początek Zgromadzenia

Służebniczek Maryi.

Jedna z tych dziewcząt napisała

o Błogosławionym,

w czasie Jego choroby, tak:

 

On był mi Ojcem i Matką

i wszystkim razem,

pocieszycielem i doradcą.

Ja bym za Niego życie oddała,

żeby Mu tylko Pan Bóg dał zdrowie

i nam Go zachował.

 

Mimo zdziwienia duchownych

i świeckich, ten cywil zakłada

Zgromadzenie i to Zgromadzenie Kobiet.

Arcybiskup Leon Przyłuski

obejmuje nad zgromadzeniem

pasterską i prawną opiekę.

 

Rośnie liczba powołań,

ale diabeł się wściekł.

Kłopoty z matką Jasińską,

oszczerstwa, odejścia.

Gdy na stolicy prymasowskiej

zasiadł Mieczysław Ledóchowski,

życzliwy i opiekuńczy dla Sióstr

wszystko się wyciszyło.

Wróciła modlitwa i domowy spokój.

Dzieła Boga są wieczne.

 

Przyszło jednak gorsze:

Powstanie Styczniowe i

kasaty zakonów.

Polskie Zgromadzenie Służebniczek

Zostało w czterech zaborach.

I tak zostało do dziś,

ale ja ufam, że nie na zawsze!

 

Wróćmy jednak do czczonego dziś

błogosławionego Ojca Edmunda

i do Jego niespełnionego pragnienia:

 

Co ja bym dał,

żebym tak w nowicjatach moich

choć po jednej Mszy mógł odprawić…

Od młodości czułem to powołanie,

ale nigdy tak silnie jak teraz.

 

Życzliwy arcybiskup Ledóchowski

pozwolił Edmundowi,

który miał wtedy 55 lat

wstąpić do Seminarium w Gnieźnie,

aby mógł nauczyć się

sprawować Mszę świętą.

Decyzją tą cieszył się bardzo pan Bojanowski.

Pan Bóg mnie niegodnego

tu przyprowadził

i suknią duchową mnie przyodziać raczył.

 

Sielanka ta trwała tylko dwa lata.

Ósmego kwietnia 1870 r.

Edmund musiał opuścić seminarium.

Ksiądz Brzeziński i ks. Gieburowski

pocieszali Go jeszcze mówiąc, że wyjeżdżają

do Rzymu, zabiorą Go ze sobą

i tam poproszą o święcenia dla Niego.

Niestety, były to tylko pocieszenia.

 

Od maja 1870 r. zamieszkał

na plebanii w Górce Duchownej

u księdza profesora Gieburowskiego

– Wielkiego odnowiciela

muzyki kościelnej,

praojciec Poznańskich słowików

Do matki Elżbiety Szkudłapskiej pisał

Ojciec Edmund tak:

 

Sił mi nie przybywa,

owszem przybywa słabości.

Módlcie się za mnie,

bardzo Was o to proszę.

Bogu Was polecam

i Najświętszej Panience naszej.

 

Siódmego sierpnia 1870 r.

był piękny, słoneczny poranek

Ojciec mówił do Sióstr:

Siostry ja już dziś odejdę

do Pana Jezusa.

W południe jeszcze w Anioł Pański

mówił z nami – Zdrowaś Maryjo..

 

Pochowajcie mnie w Jaszkowie – prosił.

Tam jest moje miejsce.

Pogrzeb niech będzie najskromniejszy,

ale trumna niech będzie metalowa,

najtańsza, ale metalowa.

 

Siostry moje!

Módlcie się i zachowajcie prostotę.

Dopóki ta w Zgromadzeniu trwać będzie

będzie z Wami błogosławieństwo Boże.

Miłujcie się, Siostry moje, miłujcie się,

a reszty  Duch Święty Was nauczy.

 

Po modlitwie Anioł Pański

 

Wszedł do pokoju pana Edmunda

ksiądz Gieburowski.

Edmundzie!

Przynoszę Ci błogosławieństwo

od Arcypasterza: In nomine Patris…

Bojanowski szerokim gestem ręki

uczynił na sobie znak krzyża świętego.

 

Przez uchylone okno

 

wpadł radosny śpiew żniwiarzy:

Dałeś Boże pożąć

daj Boże i spożyć

do nowego plonu

starym chlebem dożyć.

 

Mój Ojciec Edmund

Wiedział co to był przednówek

Do nowego plonu

Starym chlebem dożyć.

Wtedy dusza Świętego

ku niebu ulatywała

i leciała wyżej, dalej aż tam…

gdzie już nie słyszy się

człowieczego płakania,

ani żałosnego skrzybotu duszy wszelkiej…

gdzie ino pachnące lilie wiosną,

gdzie kwietne pola miodną słodkością szumią,

gdzie ciekną gwiezdne rzeki …

gdzie ino ciche modlenie płynie,

a dymy pachnące ciągną się jako mgły,

dzwonki brzęczą i organy cicho grają,

i święta ofiara odprawuje się ciągle,

i naród tam bezgrzeszny, i aniołowie

i święci pośpiewują spólnie chwałę Pańską,

w ten kościół święty, nieśmiertelny Boży!

Gdzie ino duszy człowiekowej modlić się,

a wzdychać,

a płakać z radości trzeba.

Tam się rwała dusza umęczona

i odpocznienia tęskliwa.( Wł. Reymont – Chłopi )

 

Mój Boże!

Święty Paweł nie miał odwagi

opisać wizji nieba, za to ja

zuchwały Łowiczak przywożę Wam

Reymontowy opis nieba,

gdzie Kuba składał duszę swoją

pod święte Pana Jezusowe nóżki.

Wtedy też i Edmund zasnął spokojnie.

 

Teraz moje Służebniczki

muszą być mocne!

Polska umiera!

Tyle sierot,

tyle dzieci niczyich,

dzieci niekochanych,

dzieci niechcianych,

zabitych przed urodzeniem,

kalek,

niesprawnych.

Z drżeniem i bojaźnią

zabiegajcie o Wasze zbawienie ( Flp 2,12 )

Pokorna praca poprzedza chwałę! ( por. Prz 15,32 )
* *  *

W Grabonogu jest szkoła
imienia Edmunda Bojanowskiego.
Na tablicy jest napis
typowy dla stylu Błogosławionego,
sześciozgłoskowiec:
My na świat idziemy
dróżeczki nie wiemy
starsi ludzie wiedzą
ta nam ją powiedzą

Piękny jest dworek w Grabonogu.
Z pokoiku na piętrze widać Świętą Górę
i słychać świętogórskie dzwony,
co na Anioł Pański i na prymarię wołają.

W dobrej szkole rolniczej przy dworku
jest muzeum maszyn rolniczych
i uli.
Znam z Wielkiej Soboty
pochwałę pracowitej pszczoły,
ale hymn o pługu
chętnie bym też przypisał
naszemu Świętemu z Grabonogu.

Będziesz ty orał pola i niwy,
tak jak orali rodacy
bo serce ojca by zapłakało,
gdybyś Ty orał inaczej

Zazdroszczę Ci Ojcze,
że jesteś błogosławionym,
że masz ponad 3 tysiące swoich Cór,
pokornych Służebniczek w Polsce
i na wszystkich kontynentach świata,
ale zrozumieć nie mogę
przedziwnych dróg Boga.
Właściwie nic Ci się w życiu nie udało

Nie ożeniłeś się, studiów nie skończyłeś,
do Powstania się nie nadawałeś,
z seminarium delikatnie Cię wyrzucili.
Musiałeś patrzeć na niepowodzenia
Twoich dzieł. Zawiedli Cię ludzie,
a jednak przez Twoją prostotę
Bóg dokonał wielkich rzeczy,
a Ciebie wyniósł aż do chwały Błogosławionych,
a przecież będziesz Świętym.

U Boga wszystko możliwe,
a On po trzykroć przedziwny.
I myśli Jego nie są myślami naszymi,
a drogi Jego nie są naszymi drogami ( Iz 55,8 )

Gdy świętujemy jubileusz
200 – lecia od narodzin Ojca Edmunda
chcę podziękować Siostrom
od seniorek do najmłodszej z juniorystek
Każdej chcę ucałować ręce
za to, że byłaś
i jesteś mi Siostrą.
Siostro Kazimiero, Ty nigdy nie byłaś zmęczona
skąd Ty miałaś  tyle czasu
tyle siły
i siostrzanej dobroci?
A są wśród Was profesory, doktory, magistry i te,
co dzielą się chlebem jak Komunią.

Dziękuję Ci Siostro Judyto, Juwencjo,
Siostro Brunono i Doroto.
Siostrze też dziękuję
Wiesz za co?
Za to, że chodzisz w habicie
i nawet w pielgrzymce
i nie jest Ci za gorąco?
Jest!

Dziękuję Ci za to co powiedziałaś:
Jak się Bogu oddać to na całego ( S. Sancja )
Siostro, ja bym tego nie robił
za milion dolarów.
Bo Ty nie wierzysz w Boga ( S. Teresa )

Siostro ja chyba mam objawienia.
Weź się za miotłę to Ci przejdzie. (Św. Teresa Wielka)

Służebniczki moje!
jesteście zdziwieniem dla świata.
Rachunkiem sumienia i wyrzutem
dla bezbożnych:
Jest Bóg i czegóż Ci więcej? ( J. Kasprowicz )

Żyjecie przecież wśród ludzi
zepsutych i przewrotnych.
Macie być wśród nich
niczym gwiazdy
rozświetlające przestworza ( por Flp 2,14 )
Jesteście dla nas obrazem
zakochanych w Bogu ( VC )

Ciężko Ci jest?
Tak.
Mnie też.
Wróćmy więc
do pierwotnej gorliwości ( Ap 2,4 )

Ja należę do Umiłowanego,
a On tylko do mnie.
Połóż mnie jak pieczęć
na swojej piersi,
jak pieczęć na swoim ramieniu.
Miłość jak śmierć jest potężna,
wody mórz nie mogą jej ugasić ( por. Pnp 8,6 i 7)

Umiesz tak kochać?
Jeśli nie,
to musisz się bardzo  męczyć.
Siostry moje! Miłujcie się!
To Ojciec Błogosławiony Was prosi.

A ja do Pana proszę za Wami,
aby było Was coraz więcej,
aby wzajemna miłość Wasza
stawała się coraz mocniejsza.
I bądźcie zawsze radosne!
A będziesz wspaniałą  koroną
i diademem w ręku Pana ( Ps 61 )

Dobrze, że jesteście w Gostyniu
Edyta Stein mówiła Matce Bożej:
Przecież w Tobie i we mnie
płynie jedna krew.
O jakie to mocne!

Służebniczki Kochane,
przecież Wy wpatrzone
w Gostyńską Różę Duchowną
możecie spokojnie powiedzieć:
Służebniczko Pańska!
Przecież ja mam
to samo imię – co Ty.
Ja też jestem Służebniczka

Siostro, spójrz jeszcze na obraz
Gostyńskiej Róży Duchownej,
a teraz jeszcze ozdobiona
papieską różą i różańcem
i módl się ze mną:

O, daj mi sen o łąkach umajonych
gdzie jest Twój tron z Papieża złotych róż,
a Ojciec nasz różańcem Ci wyznaje
Matuchno już na zawsze jestem Twój!

Ojcze Edmundzie
na prymarię czas!
Na Świętej Górze
już biją dzwony!

Amen