Bł. Edmundzie, sługo ubogich – módl się za nami

W najbliższą niedzielę, 18 listopada br., przypada 2. Światowy Dzień Ubogich. Hasłem tegorocznego spotkania, będą słowa Psalmu 34: „Oto biedak zawołał, a Pan go wysłuchał”. Papież Franciszek w orędziu na ten dzień napisał:

“Co oznacza wołanie ubogiego, jeśli nie cierpienie i samotność, rozczarowanie i nadzieję? Możemy zadać sobie pytanie: dlaczego ten krzyk, który wznosi się przed oblicze Boga, nie może dosięgnąć naszych uszu, pozostawiając nas obojętnymi i biernymi? W takim Dniu jak ten, który dziś przeżywamy, jesteśmy wezwani do poważnego rachunku sumienia, aby zrozumieć, czy naprawdę potrafimy słuchać ubogich”.

“Światowy Dzień Ubogich  zamierza być maleńką odpowiedzią całego Kościoła, rozsianego po całym świecie, skierowaną do wszystkich ubogich, aby nie myśleli, że ich krzyk upadł w próżnię. Prawdopodobnie będzie kroplą wody na pustyni ubóstwa, mimo to jednak może stać się oznaką dzielenia z potrzebującymi, aktywnego odczuwania obecności brata i siostry. Biedni nie potrzebują aktu delegacji, ale osobistego zaangażowania tych, którzy słuchają ich wołania. Troska wierzących nie może ograniczać się do pewnej formy pomocy – chociaż koniecznej i opatrznościowej na początku – ale wymaga owej „wrażliwości miłości”, która traktuje drugiego jako osobę i szuka jego dobra”. /Adhortacja Apostolska Evangelii Gaudium, 199/

 

W XIX wieku sługą ubogich był bł. Edmund Bojanowski – założyciel Zgromadzenia Sióstr Służebniczek BDNP, który wziął sobie do serca słowa Pana Jezusa: „Ubogich zawsze mieć będziecie u siebie”. Otwierając jego Dziennik, Notatki czy Korespondencję możemy zauważyć, że nie tylko szukał ubogich, ale też potrafił dostrzec różne formy ubóstwa. O ubogich, tych z konieczności, będzie mówił: ubogi, biedny, nędzny, nieszczęśliwy. Ich położenie bł. Edmund określał jako smutne, twarde, opłakane. Bł. Edmund, swoim życiem, dał odpowiedź, że ubogi, potrzebujący pomocy to przede wszystkim każdy bliźni, ten dalszy i ten bliższy. Miłość rozumiał jako codzienny bezinteresowny dar z siebie, dlatego też kiedy nie miał już pieniędzy wyzbywał się odziedziczonych po rodzicach pamiątkach, aby zaradzać potrzebom ubogich, w przede wszystkim  dzieci.

Od najmłodszych lat uczył się dostrzegania drugiego człowieka i otwierania dla niego drzwi swojego domu. To dzięki słuchaniu Słowa Bożego i uczestnictwu w sakramentach świętych odkrył Chrystusa Sługę i zapragnął służyć tak, jak On. Nie zakładając rodziny stał się w pewien sposób ojcem dla biednych, chorych i słabych, stając się tym samym ich sługą.

Nie tylko przygotowywał i rozdawał dla biednych zupę, ale dzielił się też ubraniem czy innymi potrzebnymi rzeczami, a kiedy zachodziła taka konieczność nie odmawiał wsparcia biednego konkretną sumą pieniędzy. Dzięki ewangelicznej wrażliwości umiał w taki sposób być przy potrzebującym, by ten  nigdy nie poczuł się upokorzony. W służbie potrafił rezygnować ze swoich planów, dobrej lektury czy spotkania z przyjaciółmi. Stając się niejako sługą ubogich nigdy nie liczył na pochwałę, ale jeszcze niejednokrotnie robił sobie rachunek sumienie czy aby nie za mało służy. Bł. Edmund nie tylko świadczył pomoc ubogim, ale przez modlitwę, także z ubogimi, przyprowadzał ich do Boga.

 

W Jego Dzienniku odnajdujemy wiele przykładów spotkań z ubogimi i Jego stosunku do nich.

Podzieliłem się z nim moim obiadem, przy którym mię zastał, bo nie pojmuję, jak można w gościnności robić wyłączenia. Jeżeli jednych spraszamy na obiady, toć tych, których Bóg nadarzy, przede wszystkim ugościć winniśmy. /Dz. 9 IV 1853/

 

Rano zesłał mi Pan Bóg ubogiego podróżnego chłopaczka, widać bardzo nieszczęśliwego. Dałem mu spodnie, kamizelkę i 1 złp., a od Teofila koszulę, bo jego dola tułania się śród takiej zamieci do żywego mię przejęła. /Dz. 13 XI 1854/

 

Znane są też momenty, kiedy Bojanowski niejednokrotnie cierpiał, ponieważ z braku pieniędzy musiał odmówić wsparcia proszącemu o pomoc ubogiemu. Szukał wtedy jak w inny sposób pozyskać potrzebne fundusze. Te sytuacje pokazują Jego wrażliwość  i odwagę, kiedy wstawiał się za nieśmiejącym poprosić o pomoc ubogim.

Dla nas, Jego czcicieli, bł. Edmund jest wzorem, jak stać się sługą ubogich, mimo że nie zawsze uda nam się ogarnąć wszystkie ich potrzeby. Możemy za to dostrzec w nich Chrystusa, który podchodzi do nas i prosi o pomoc.

Bł. Edmundzie, sługo ubogich, który nie wstydziłeś się nędzy, wyproś nam uważne oczy         i wrażliwość serca, abyśmy umieli dostrzec Chrystusa w ubogim, samotnym i opuszczonym człowieku.

Niech słowa z Orędzia Ojca Świętego Franciszka na II Światowy Dzień Ubogich będą dla nas pomocą i wskazówką.

“W pomocy ubogim nie chodzi o odegranie pewnej roli, by uzyskać pierwszeństwo działania, ale to, byśmy mogli pokornie przyznać, że to Duch Święty sugeruje gesty, które są znakiem odpowiedzi i bliskości Boga. Kiedy znajdujemy okazję, aby zbliżyć się do ubogich, musimy zdać sobie sprawę z tego, że pierwszeństwo należy do Niego, gdyż to On otworzył nasze oczy i nasze serce na nawrócenie. Ubodzy nie potrzebują osób, które działają aby zadowolić najpierw siebie. Ubodzy potrzebują miłości, która potrafi się ukryć i zapomnieć o wyrządzonym dobru. Prawdziwym pierwszym planem działania jest Pan oraz ubodzy. Ten, kto oddaje się na służbę, jest narzędziem w ręku Boga, aby ukazać Jego obecność i Jego zbawienie”.

s.M. Katarzyna Szulc

Link do Orędzia: http://sdu.malopolska.pl/oredzie-na-2-swiatowy-dzien-ubogich/