BŁ. EDMUND BOJANOWSKI WIERNY CZCICIEL EUCHARYSTII

Bł. Edmund Bojanowski tak żył, że nie wyobrażał sobie dnia bez uczestnictwa w Eucharystii. Nie dlatego, że był fanatykiem, czy jak mówią współcześni „kościółkowym” katolikiem. Eucharystia była dla niego spotkaniem, centralnym wydarzeniem dnia, cudem. Do najbliższego kościoła miał kilka kilometrów i aby uczestniczyć w porannej Mszy Świętej musiał wstawać bardzo wcześnie. Dlaczego to robił? Bo spotkanie z żyjącym Chrystusem i przyjęcie Go do serca sprawiało, że już nie On żył, ale Chrystus w Nim. Dlatego pomimo słabego zdrowia, w słoneczne, jesienne czy zimowe poranki szedł na spotkanie z Tym, który „do końca nas umiłował”.


Pochmurno, wiatr od wschodu zamiata śnieg i zarzuca tory. Pomimo tego wybrałem się pieszo do kościoła, bo mi było przykro, żem wczoraj i przedwczoraj nie był, a przy tym chciałem sprawdzić, czy znużenie i świeże powietrze nie wyleczy z kataru. Przeprawa była trudna, gdzieniegdzie trzeba było głęboko brnąć w śniegu bez najmniejszego toru, do tego wicher i zamieć utrudniały przejście. Zdyszany i spocony przebrnąłem wreszcie do kościoła. Byłem na Mszy świętej i u spowiedzi –  zapisał w Dzienniku, 5.01.1854 r.

W innym miejscu czytamy: 


Pomimo zwiększającego się bólu w piersi, który mi nawet leżeć spokojnie nie dozwalał – wstałem i przed siódmą pojechałem do Instytutu na Mszę Świętą, przy której przyjąłem Komunię świętą – Dziennik, 10.08.1855 r.

Bł. Edmund nie musiał tego czynić. Wystarczyło przecież uczestniczyć w Mszy Świętej w niedzielę i święta, ale czynił to z potrzeby serca.


Obudziłem się przed piątą z rana, tak jak sobie wczoraj postanowiłem. Jest to dziwne w człowieku działanie woli, która mimo snu najtrwalszego, w oznaczonej godzinie budzi się i nigdy nie chybi – zanotował w Dzienniku, 1.04.1853 r.

Bywały dni kiedy nie mógł uczestniczyć w Eucharystii, wówczas starał się praktykować komunię świętą duchową:


Nie mogąc być dzisiaj na Mszy, opuściłem z wielkim żalem Komunię świętą i tylko musiałem poprzestać na pomodleniu się w tutejszym kościółku (…) przed Najświętszym Sakramentem i na duchowej Komunii świętej Dziennik, 23.10.1857 r.

Cenił szczególnie niedzielę – Dzień Pański, jako czas dla Boga. W codzienności bardzo często komunia z Bogiem prowadziła Go do służby bliźnim, do oddanej posługi potrzebującym. Patrząc na jego różnorakie zaangażowania można zauważyć, że podejmował wiele inicjatyw, chociażby takich, jak prowadzenie Instytutu dla dzieci i chorych, zaangażowanie na rzecz Towarzystwa Naukowego, gotowanie i rozdawanie zupy dla ubogich, czy spotkania z przedstawicielami władz… Zawsze jednak niedzielę spędzał z Bogiem na modlitwie w kościele oraz w gronie najbliższych. W swoim Dzienniku, który był jakby jego codziennym rachunkiem sumienia  czynił takie spostrzeżenia:


Dzisiejszy dzień cały do najmilszych w moim całym teraźniejszym życiu zapisać winienem, bo przepędziłem go w nabożeństwie z Bogiem i w towarzystwie z ludźmi wedle Boga – Dziennik, 6 VIII 1854r.

Jego wiara była żywa dlatego, aby prawdziwie żyć potrzebował sakramentu Eucharystii. Jego codzienne działania były przepełnione miłością i wiarą, że Bóg jest Panem czasu i historii. Uczestnicząc w życiu Kościoła, który odważnie nazywał Naszą Matką stawał się świadkiem miłości Chrystusa, a ceniąc każde z Nim spotkanie szanował Kapłanów i stał na straży ich dobrego imienia, a tym samym imienia Kościoła. W codziennym życiu korzystał z kierownictwa duchowego, radził się, szukał światła, rozeznawał znaki czasu i zdawał się zawsze na decyzję Pasterzy. Czynił to kiedy rozeznawał swoje powołanie, ale także w chwilach, gdy powstawało Zgromadzenie Sióstr Służebniczek. Bronił spraw Kościoła i kapłanów widząc w ich posłudze obecność Chrystusa. Nie oceniał, nie krytykował, ale też nie pozwalał, aby o kapłanach źle mówiono. Był eucharystycznym świadkiem.

Dziś, bł. Edmund Bojanowski może nas zachęcać do wdzięczności za dar Eucharystii, która niezmiennie w każdej minucie celebrowana jest na ołtarzach świata. W czasach gdy żył, nie można było codziennie przystępować do komunii świętej oraz mówiono o wysłuchaniu Mszy świętej. On natomiast nie tylko słuchał, ale przeżywał i dlatego po każdym spotkaniu z Chrystusem stawał się Jego świadkiem. Zachęcając swoje siostry i zalecając im częste uczestnictwo w Eucharystii pisał w jednym z Listów:


Przez to łączenie się ze Zbawicielem, rozłączacie się coraz bardziej ze światem i ze sobą – a ile razy Bóg wstąpi do serca Waszego, to w sercu stanie się jaśniej i smutek się rozwieje, a pociecha zaświeci i słabość ustąpi, a moc i ufność się wzmoże tak, że już nie Wy, ale Bóg w Was żyć będzie. List bł. Edmunda Bojanowskiego z dnia 29.08.1867 r.

Trwamy w dniach przygotowujących nas do Świąt Wielkanocnych. W Wielki Czwartek będziemy dziękować, za niepojętą miłość Chrystusa do każdego z nas. Potrzeba nam uczyć się od bł. Edmunda miłości i wierności względem Eucharystii, ale również potrzeba nam uczyć się od niego synowskiej postawy względem Kościoła i Jego Pasterzy.

Bł. Edmundzie, miłośniku Eucharystii – módl się za nami.

s. M. Katarzyna Szulc