Bł. Edmund Bojanowski – FORMATOR SERC

Przeżywamy w Kościele w Polsce IX Tydzień Wychowania pod hasłem „Nauczycielu gdzie mieszkasz?” To dobry czas, aby wspomnieć w sercu i na modlitwie o spotkanych w życiu nauczycielach. Mieliśmy ich w swoim życiu wielu, ale ten czas  pozwala nam spojrzeć dalej i głębiej, ponieważ nauczycieli nie spotykamy tylko w szkole na różnych jej etapach. Od kilku dni, na modlitwie przychodzi mi myśl, aby wspomnieć i ukazać postać szczególnego nauczyciela. Nazwałam go FORMATOREM SERC, bo formator to ktoś więcej niż nauczyciel, nawet więcej niż wychowawca. To bł. Edmund Bojanowski

            Co sprawia, że tak chcę o Nim mówić? Dlatego, że głęboko w sercu nosił sprawy wychowania. Sam w swoim życiu doświadczył ogromnej pomocy od swoich wychowawców, a byli nimi wyjątkowi kapłani: ks. Jakub Siwicki i ks. Kazimierz Lerski. Nie tylko uczyli młodego Edmunda historii czy literatury, ale przede wszystkim odkrywali i wydobywali złożone w sercu przez Stwórcę talenty, jak również pomagali w ich pomnażaniu. Oprócz rodziców, ci dwaj kapłani byli szczególnymi przewodnikami w czasie młodości Edmunda. Przy nauczaniu zwracali przede wszystkim uwagę na formację serca, aby stawał się odpowiedzialnym człowiekiem. Kiedy Edmund powrócił do rodzinnego Grabonoga, znalazł się w sytuacji, w której sam zaczął stawać się nauczycielem dla innych. W czasie epidemii cholery, swoją postawą, pełną dobroci i miłosierdzia, uczył ludzi opieki nad zarażonymi, tym samym ucząc ich też modlitwy z chorymi i za chorych. Kiedy otwierał pierwsze ochronki chciał również, aby były gościnne nie tylko dla dzieci. Dlatego wieczorami zapraszał kobiety i mężczyzn i wlewał w nich nadzieję. W prosty i bardzo przystępny sposób opowiadał historie o wielkich Polakach. Otwierał i propagował czytelnictwo obiegowe. Nie zależało mu na ilości przekazywanej wiedzy, ale przede wszystkim zależało mu na konkretnym człowieku. Sam czytając i przepisując różne opowiadania, historie czy tradycje ludowe przygotowywał innych do odpowiedzialnego przekazywania wiedzy. Każdego dnia, przez Eucharystię i przedłużoną modlitwę, formował swoje serce. Podejmował wiele posług, jak np. udział w towarzystwach naukowych, działalność w gostyńskim Kasynie, czy tworząc czasopismo „Pokłosie”, bardzo dbał o swoją osobistą formację korzystając z kierownictwa duchowego, przez uczestnictwo w indywidualnych rekolekcjach, częstą spowiedź świętą i rozważanie Słowa Bożego. Tylko człowiek o sercu pokornym może pomóc innym w kształtowaniu swojego serca. Kiedy powstawało Zgromadzenie Sióstr Służebniczek bł. Edmund przede wszystkim troszczył się o ich formację, aby serca przyszłych Służebniczek były podobne do Niepokalanej i aby były gotowe do służby na wzór Chrystusa Sługi. Edmund, przygotowując wstępujące dziewczęta dbał o ich intelektualny i duchowy rozwój. Zalecał czytanie historii świętych, zachęcał do rozmów i dzielenia się przeżywaniem wiary. Uderzało w nim dalekosiężne spojrzenie i ogromna wiara. Czytając jego Dziennik i Korespondencję odkrywamy, że był dobrym nauczycielem, wychowawcą i formatorem. Cechowała go ogromna cierpliwość, wyrozumiałość, stałość i wierność. Uczył i nadal uczy wierności modlitwie osobistej i wspólnotowej, wierności Kościołowi i szacunku do kapłanów. Formował swoje jak i sióstr serca do służby oddanej, bezinteresownej, w ewangelicznym pośpiechu na wzór Maryi służebnicy Pańskiej.

            W dzisiejszym świecie poszukujemy wzorców nauczycieli i wychowawców, aby byli dla nas pochodniami, które nie tylko rozświetlą nam drogę, ale też poprowadzą. Poszukujemy u nich natchnień i inspiracji. Przykład życia bł. Edmunda do dziś formuje nie tylko Służebniczki, ale też tych, którzy chcą go naśladować.

Co chciał nam przekazać? Dlaczego prostota? Gdyby spróbować spojrzeć głębiej, wówczas można zobaczyć, że prostota stanowi drogę do radykalizmu ewangelicznego. A taką prostotę, która prowadzi do radykalizmu, odkrywa się w codzienności – w miejscach dostępnych i bliskich człowiekowi, bo to, co istotne potrzebuje konkretnego i częstego wyrazu.

Służba była i jest formacją permanentną w duchowości Służebniczek. Ona nie tyle ogranicza się do pracy nad sobą, stylu życia, posługi, co raczej odpowiada na pytanie: kim jestem? Do kogo należę? Komu służę? A jestem SŁUŻEBNICZKĄ! Słucham Jezusa i żyję dla Niego. Uczę się od Maryi jak być wierną Bogu poprzez służbę drugiemu człowiekowi.

            BŁ. Edmundzie, Formatorze serc, wypraszaj wszystkim wychowawcom, nauczycielom i pedagogom serce oddane w służbie dzieciom, które nazywałeś największym Skarbem Pana Jezusa. Wyproś dar cierpliwego słuchania chorych i samotnych. Zamieszkaj proszę, Ojcze, w sercach swoich duchowych córek, Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej.

s. M. Katarzyna Szulc