Wierna – krok 8

30-11-2016 | Warto przeczytać

J 2, 1-12

 

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa.  Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina».  Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?»  Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary.  Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi.  Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli.  A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego  i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory».  Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.  Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni. 

 

 

Maryja widzi co dzieje się w sercach weselników. Podczas wydarzeń na weselu uczy nas, że zażyłość ze słowem Boga najbardziej buduje się w warunkach ekstremalnych. Ona niczego nie zatrzymuje dla siebie, ale wszystko oddaje Bogu. Jest wierna Synowi. Widząc potrzeby innych wiernie trwa przy Nim. Wierność wyraża się u niej w ufności i umiejętności czekania. I tego uczy nas. Wierność wyraża w zaufaniu. Wierność to ufność w codzienności w każdym wydarzeniu.

 

Bł. Edmund Bojanowski był zatroskany o wierność Służebniczek:

 

Bóg Ci zapłać za liścik, bo kiedy od Was wszystkich te liściki teraz razem odebrał, zdawało mi się jakobym znowu był w Porębie i z Wami rozmawiał.

 


Dzięki Bogu miłosiernemu, że w świętym powołaniu Waszym tak szczęśliwymi się czujecie i częstym przystępowaniem do Komunii św. coraz ściślej łączycie się z Panem Jezusem. Przez to łączenie się ze Zbawicielem, rozłączacie się coraz bardziej ze światem i ze sobą – a ile razy Bóg wstąpi do serca Waszego, to w sercu stanie się jaśniej i smutek się rozwieje, a pociecha zaświeci i słabość ustąpi, a moc i ufność się wzmoże tak, że już nie Wy, ale Bóg w Was żyć będzie.

 

Niech to święte życie serca Waszego świeci w całym domowym życiu Waszym, niech wypełnianie obowiązków, jakie Bóg Wam zleca, praca, nauka, miłosierne uczynki, cierpliwość, miłość siostrzeńska i miłość ku dziatkom, i miłość ku cierpiącym bliźnim, staną się jakoby ciągłą modlitwą i nabożeństwem, – a będzie Wam dobrze i w tym doczesnym i w przyszłym życiu, czego Wam z serca życzę i modłom się Waszym polecam.

Bł. E. Bojanowski (29.08.1867)