Tajemnice bolesne Różańca Świetego

TAJEMNICE  BOLESNE

 

„Tajemnicom boleści Chrystusa Ewangelie nadają wielką wagę. Pobożność chrześcijańska zawsze, zwłaszcza w Wielkim Poście, przez odprawianie Drogi Krzyżowej rozpamiętywała poszczególne momenty męki, intuicyjnie wyczuwając, że tu jest punkt kulminacyjny objawienia miłości i że tu jest źródło naszego zbawienia. Różaniec wybiera pewne momenty męki, skłaniając modlącego się, by skupił na niej wejrzenie swego serca i przeżył je na nowo.” (Jan Paweł II, RVM 22)

I . Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

    Potem udał się do ogrodu oliwnego; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce rzekł do nich: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. A sam oddalił się od nich, upadł na kolana i modlił się tymi słowami?: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie. (Łk 22, 39-42)

     Wielkich rzeczy nie dokonuje się łatwo, bez wysiłku i poświęcenia. Jezus w Ogrójcu kona, poci się krwią i żarliwie modli – aby wola Ojca Niebieskiego wypełniła się w Jego życiu, męce i śmierci.
Błogosławionego Edmunda Bojanowskiego wezwał Bóg na chrzcie świętym do pełni życia chrześcijańskiego, do walki z grzechem i z wszelkim złem, ale dał mu także siłę w dążeniu do wyznaczonego celu życia. Trudności – których doświadczał – przeżywał na kolanach, w wytrwałej modlitwie, polecając je Bogu. Doskonale wiedział, iż Bóg jest Miłością, warto Mu zawierzyć, dać się prowadzić, i chociaż nieraz dopuszcza niezrozumiałe wydarzenia – poddać się zupełnie Jego woli. On nigdy nie zawiedzie!
Panie, naucz nas modlić się – jak uczyłeś kiedyś Apostołów, jak modlił się wytrwale bł. Edmund i wzmocnij naszą wiarę.

II. Biczowanie Pana Jezusa

    Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: prorokuj, kto Cię uderzył. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu. (Łk 22, 63-65)

     W tajemnicy biczowania Ciało Jezusowe zostało poszarpane na strzępy, a z ran płynęła Najświętsza Krew. To cena za wolność ducha ludzkiego, aby nie tkwił w niewoli namiętności i grzechu.
Edmunda Bojanowskiego Bóg umacniał w panowaniu nad sobą, jak sam powiedział, że „dzięki łasce Bożej z cierpliwością i cichością” bronił słusznych spraw Kościoła. Gorliwie przystępował on do spowiedzi i przyjmował Ciało i Krew Pańską w celu zachowania wolności i czystości duszy. Doświadczał, że cierpienie jest dla każdego człowieka realną, trudną rzeczywistością … ale przemijającą. Trzeba tylko wpatrywać się w uwielbione rany Jezusa, aby zrozumieć, że „cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą wieczną”.
Panie Jezu, dodawaj nam sił i wytrwałości w chwilach trudnych, w czasie „biczowania” ludzkim językiem, abyśmy jak bł. Edmund znosili te cierpienia w cichości i w duchu poddania się woli Bożej.

III. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

    Wtedy żołnierze namiestnika rozebrali Jezusa z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego: Witaj Królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. (Mt 27, 27-30)

     Stworzenie bije po twarzy swego Stwórcę. Człowiek podnosi rękę na swego Boga! – Jest to przerażająca tajemnica grzechu. A jednak Bóg milczy, Zbawiciel jest pokorny, cichy, miłosierny… cierpliwie czeka na grzesznika, by mu wybaczyć.
Bł. Edmund Bojanowski swą cierpliwością i wyrozumiałością otaczał najuboższych, idąc za wzorem Chrystusa. Bojanowski uczy nas dziś kochać tych, którymi inni gardzą i odrzucają… jak kochać przegranych w oczach tego świata… jak kochać ludzi z bagażem przykrych doświadczeń, życiowych nieudaczników. Bł. Edmund zawsze wybaczał tym, którzy z niego szydzili, którzy go wyśmiewali, posądzali i krytykowali.
Panie Jezu, wspieraj nas, abyśmy nigdy nie odpłacali złem za złe naszym bliźnim, ale dobrem – jak to czynił bł. Edmund Bojanowski.

IV. Dźwiganie krzyża na Kalwarię

    Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł z Jezusem. (…)
Nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi.
(Łk 23, 28)

     Jezus dźwigający krzyż i upadający pod jego ciężarem nie potrzebował współczucia, lecz wsparcia osób wiernych Mu do końca.
Edmund Bojanowski co dzień wiernie brał krzyż i szedł na swoją Golgotę życia; budował innych dobrym przykładem, a zasoby swoich słabych sił uzupełniał „mocą z wysoka”. Wiedział, że prawdziwą miłość mierzy się termometrem wierności. Wśród cierpień i prześladowań, obmowy i krytyki – dawał świadectwo wierności i miłości Boga. Za to na drodze swego powołania – spotykał wielu życzliwych „Szymonów” i „Weroniki”, którzy mu towarzyszyli.
Panie Jezu, naucz nas wierności podjętym zobowiązaniom i podejmowania z miłością co dnia krzyża swego powołania, abyśmy jak bł. Edmund nie dali się zachwiać w wierności swojej.

V. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu

    Gdy przyszli na miejsce zwane czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 33-34).

     Na krzyżu Jezus ofiaruje swoje życie za człowieka. Ojca swego prosi o przebaczenie wszystkim ludziom na tej ziemi, to powszechna amnestia – rozgrzeszenie i pojednanie człowieka z Bogiem. To Jezus, swoja męką i śmiercią,  przywrócił nam życie wieczne w niebie – i taki jest cel naszego życia.
Bł. Edmund Bojanowski doskonale tę prawdę rozumiał. Wiedział także, że Bóg tak chce… – by wszystko, co wielkie, piękne i dobre było poddawane próbie. Krzyż choroby, skrajna nędza, zmęczone pracą dłonie… Nic nie za dużo! nic nie za mało! w sam raz! On nigdy nie skarżył się i nie narzekał. Mówił: „Nie pracuj dla siebie, ale dla Boga…  nie szukaj zapłaty na ziemi”.
Panie, odpuść nam nasze grzechy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom i naucz nas przebaczania 77 razy, jak dawał nam tego wzór bł. Edmund.

Opracowanie: s. M. Tadeusza Dyrek

Foto: morguefile.com