Rekolekcje Rodziny bł. E. Bojanowskiego w Krościenku

W dniach 8-10.09.2017 jako świecka Rodzina Edmundowa uczestniczyliśmy w rekolekcjach, które odbyły się w Krościenku n/ Dunajcem w klasztorze duchowych córek Edmunda. W rekolekcjach wzięło udział 21 osób z różnych stron Polski. Największą grupą byli członkowie Rodziny ze Stalowej Woli, którą przywiozła s. Ewa Kitlińska, animatorka muzyczna, która ze swoją gitarą szybko nas rozśpiewała. Razem z nimi przyjechał rekolekcjonista ks. Krystian Kałuża. Drugą liczną grupą to Rodzina ze Skoczowa z s. Maksymianą Fila, która w mig zatroszczyła się , by wszystko grało jak trzeba. Nad tym , by wszystko przebiegało w duchu Edmundowym czuwała s. Eliza Sułkowska z Warszawy.

 

Spotkanie rozpoczęło się w piątek o 14:00 wspaniałym obiadem : gołąbki były postne jak na piątek przystoi, ale pyszne jak u Mamy w domu, gdy się przyjeżdża po długiej niebytności. Tak było zresztą każdego dnia ze wszystkimi posiłkami, a to dzięki siostrze przełożonej Małgorzacie i  siostrom ze wspólnoty. Każdy dzień rozpoczynaliśmy od strawy duchowej. O godz 8:00 rozpoczynała się w kaplicy medytacja Edmundowa. Mieliśmy wrażenie, że sam bł. Edmund ją prowadził, a to za sprawą słów z jego dziennika, cytuję:

 

„Przykre zrobiło na mnie wrażenie ociąganie się ludzi do pośpieszenia ku ratunkowi. Wyszli z domu, popatrzyli i poszli spać. Główną przyczyną obojętności na cudze cierpienie to samolubna postawa ludzi, która tłumi uczucie miłości bliźniego”.

 

Jakże aktualne słowa i dzisiaj, mimo iż wypowiedziane w 1853 r.
W ciszy zadawaliśmy sobie pytanie jak to jest z moją postawą? Każdego dnia po śniadaniu uczestniczyliśmy w konferencji, którą głosił wspomniany kapłan ze Stalowej Woli- bardzo młody, ale wyposażony w moc Ducha świętego i charyzmat uśmiechu! Na początku przybliżył nam raz jeszcze życie i działalność bł. Edmunda. Prowadzący podkreślił, że Edmund poddany został wielkiej próbie wiary i ufności: brak zdrowia- gruźlica, przekreślone plany w realizacji powołania kapłańskiego. Bóg pozbawił Go zabierając wszelkie ludzkie podpórki, by mógł oprzeć  się tylko na Bogu samym. Edmund zaakceptował swoją słabość poddając się Bożej woli i właśnie  wtedy zaczął działać Bóg okazując swoją  moc! Jakże współgrało to ze słowami listu św. Pawła do Rzymian przypadające na ten dzień: „wiemy , ze Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra…” Rz.8,28-30. Wieczorem uczestniczyliśmy w Eucharystii. W homilii na święto Narodzenia Maryi kapłan podkreślił, że wydarzenie jakim było Narodzenie Maryi, stało się początkiem naszego zbawienia. Ten Boży zamysł dotyczący Maryi- Matki Zbawiciela przypomina nam o tym, że wobec każdego człowieka Bóg ma swój plan Miłości. Każdemu wyznaczył jego miejsce, zadanie i wyposażył we wszystko czego potrzebujemy, by ten plan zrealizować, choćby wszystko temu zaprzeczało, jak to było w przypadku bł. Edmunda. Ten pierwszy dzień rekolekcji zakończyliśmy Aktem poświęcenia i zawierzenia Ojczyzny, świata i swoich Rodzin Niepokalanemu Sercu Maryi.

 

Sobota przywitała nas pięknym słońcem. Rozpoczęliśmy dzień tak jak wczoraj medytacją i usłyszeliśmy znowu słowa Edmunda:

 

„Poszedłem zanieść Bogu w ofierze swoje zbolałe serce. Modliłem się gorąco, ale nie słowami, nie myślą, tylko naprężonym uczuciem serca…”

 

I znowu się okazało, że święci różnych epok mają ze sobą wiele wspólnego. Jakże współgrały słowa Edmundowe ze słowami Mahatmy Gandiego: „W modlitwie lepiej mieć serce bez słów, niż słowa bez serca…” Tematem rekolekcji było przesłanie Jezusa ” Idźcie i głoście..” , aby móc to czynić podkreślił kapłan trzeba spotkać się osobiście z Jezusem jak Nikodem, Samarytanka czy Maria Magdalena. Trzeba poznać Pana i przyjąć Jego samego i Jego naukę, uznać Go jako swego Pana i Zbawiciela. Wtedy dopiero Jezus napełni nas swoim Duchem, który uzdolni nas do tego, by iść i  głosić. W przeciwnym razie będziemy głosić swoje „mądrości”, a to będzie anty ewangelizacja.

 

Po obiedzie s. Eliza poprowadziła Rodzinę Edmundową na Kopią Górkę do Centrum Ruchu Światło i Zycie, gdzie założycielem tego charyzmatycznego ruchu był ksiądz Franciszek Blachnicki. To On podkreślał , że prawdziwe chrześcijaństwo rozpoczyna się dopiero wtedy, gdy przyjmuję Jezusa jako  swego Pana. Wtedy Duch święty objawia mi swój plan miłości i pomaga go realizować. W namiocie światła wspólnie odmówiliśmy koronkę do Bożego Miłosierdzia, prosząc Boga o rychłe wyniesienie obu  wielkich Polaków  do chwały świętych. W namiocie światła uwagę naszą przykuła olbrzymia świeca z napisem: Fos- Dzoe, Światło – Życie!. Aż się prosiło, żeby wyśpiewać głośno słowa pieśni tak często śpiewanej przez Rodzinę Edmundową: ” Każda dobra dusza jest jako ta świeca, która sama się spala, lecz innym przyświeca…”

 

Obaj wielcy Rodacy Franciszek i Edmund spalili się do końca, by odtąd być światłem i rozświecać mroki dzisiejszego świata.

 

Z Kopiej Górki niczym z Góry Tabor schodziliśmy, by uczestniczyć w dwu godzinnej adoracji w ciszy, która była brzemienna łaską dotyku Pana!

 

Czas milczenia przerwał ksiądz rekolekcjonista słowami Ewangelii Łk.5;25-34, kobiecie cierpiącej na krwotok, która mówiła: „żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.” I tu zaskoczył nas kapłan wprost anielskim pomysłem: Jezusa w monstrancji przykrył welonem niejako ubrał Pana w płaszcz. Potem sam na kolanach dotykał Jego „płaszcza”, a następnie my wszyscy po kolei dotykaliśmy Pana trwając wtuleni w Jego „płaszcz”. Po promiennych czasami pełnych łez twarzach można było się domyślać, że każdy usłyszał podobnie jak owa ewangeliczna niewiasta słowa: „idź w pokoju, wiara twoja cię uzdrowiła”.

 

Niedziela to zakończenie rekolekcji , w homilii końcowej kapłan zachęcił nas, abyśmy korzystali z mocy tej , która tkwi w nas. Nawiązał do zwycięstwa Gedeona, który mocą Boga tkwiącą w nim zwyciężył z małą garstką Rodaków liczne i potężne wojska Madianitów. Podobne zwycięstwo możemy osiągnąć i my dzisiaj , bo moc Boża jest do naszej dyspozycji. Problem jedynie tkwi w naszej wierze i umiejętności korzystania z mocy Bożej. Świadectwa uczestników na zakończenie były znakiem jak bardzo potrzebujemy od czasu do czasu wynurzać się ze świata, by zanurzać się w Bogu. Rekolekcje były swoistym Taborem z którego zeszliśmy z sercami pełnymi Boga i ustami pełnymi Jego chwały, by teraz iść i głosić! Wdzięczni jesteśmy siostrom za wybór miejsca, za wybór kapłana i całokształt rekolekcji, za ducha Edmundowego iście ewangelicznego. Zaiste Emmanuel Bóg i Jego święci byli z nami.!! 

 

                                               pierwsza animatorka Oazy Rodzin Władysława Bonarska