Powołanie to kwiat Ewangelii

Moja Droga

Pragnę pochylić się dziś z Tobą nad szczególną tajemnicą, nad darem niezasłużonym, niepojętym. To powołanie – wezwanie, droga, to życie. Kiedy otwierasz Pismo Święte już od pierwszych Jego Ksiąg stajemy wobec tajemnicy Bożego wezwania, które jest tak silne, że ludzie zostawiają swoje domy, swoje miejsce i idą za głosem, który mówi Nie lękaj się! Jestem tobą! Jestem z Tobą chociaż na tej drodze nie zawsze jest łatwo, ale jest pewność że Pan Jest blisko – bo wzywa. Ta świadomość, że On jest, że prowadzi pomaga iść z nadzieją pozwala pełnić wezwania do którego Bóg zaprasza.

 

Kiedy Pan Bóg wezwał mnie do pomocy dzieciom, ubogim i chorym, kiedy powstawało Zgromadzenie Służebniczek Pan pozwolił mi doświadczyć jak bardzo działa w duszach ludzkich. Pozwolił mi towarzyszyć Tym, które szukały swojej drogi swojego powołania. Pamiętam te spotkania i dziś Tobie – która być może szukasz swojej drogi pragnie o tych spotkaniach opowiedzieć. Te szczególne spotkanie pozwoliły mi powiedzieć, że powołanie jest kwiatem Ewangelii.

 

Pamiętam pewną kandydatkę Jadwigę Głowacz, która czekała na wstąpienie do Zgromadzenia – wówczas bardzo pragnęła tej chwili ale musiała czekać. W odpowiedzi na jej bardzo szczery list napisałem do niej „dziecko moje (…) módl się i pracuj spokojnie, wypełniaj wszystkie twoje chociażby najmniejsze obowiązki domowe pilnie i ochotnie”. Zachęcałem przede wszystkim do wdzięczności za dar powołania, by ten ogień miłości Bożej coraz goręcej i jaśniej w młodych sercach płonął.

 

W codzienności widziałem też jak przychodzą chwile trudne, kiedy tęsknota ogarnia, kiedy trudno jest pełnić wolę Bożą. Nowicjuszce dzielącej się ze mną wątpliwościami swojego serca napisałem słowa, które pragnę ofiarować także Tobie „Rozważ tylko, jaki to w sercu usłyszałaś głos, który Cię powołał do służby Najświętszej Panny”. Jestem przekonany, że człowiek powołany musi przejść wiele niepokojów, przezwyciężyć tęsknotę.

 

Zalecałem wytrwać walkę duchową, zwyciężać za łaską Bożą nacierające pokusy, ponieważ dopiero po wewnętrznej burzy można ujrzeć w sercu i duszy stateczną pogodę i pokój. Jako najlepszą pomoc zawsze wskazywałem na Maryję, Ona jest zawsze gotowa wypraszać potrzebne łaski i otaczać opieką. O powołanie tak samo jak o kwiat należy się troszczyć, należy się jemu przyglądać, pielęgnować. Podobno kwiaty rosną wówczas, kiedy się z nimi rozmawia. Powołanie może się rozwinąć jeżeli o tym rozmawiamy. Przede wszystkim to rozmowa z Jezusem, który zaprasza, to rozmowa w sercu, ale także rozmowa z osobami, które mogą pomóc. Rozmowa może pomóc wzrosnąć do podjęcia decyzji, by kwitnąć dla Pana, by dla niego żyć. By czerpać ze Słowa, które ma moc.

 

Zachęcam cię do szukanie swojego powołania!

 

Edmund Bojanowski