Pewnego wieczoru….

Pewnego wieczoru siedziałem i pisałem w Dzienniku. Wtedy powiedziano mi bardzo ważną wiadomość, że przyszła jakaś nędzna niezmiernie kobieta prosząc o przyjęcie jej dziecka do sierot. Tego dnia była pamiątka świąt Bożego Narodzenia, kiedy św. Rodzina szukała schronienia i gospody. Tego wieczoru to wydarzenie pokazało mi jak dziś staje się Boże Narodzenie. Piszę o tym do Ciebie, bo właśnie wszyscy szykują się do świąt, zapewne myślisz o porządkach, prezentach, o gotowaniu. To wszystko jest ważne, ale może zasłonić istotę tych świąt, tego wydarzenia. Podobnie jak kiedyś do mnie tak i do Ciebie w tych dniach w różnych osobach przychodzi Maleńka Miłość i pyta czy ją przyjmiesz? Czy w Twoim domu, Twoim sercu znajdzie się miejsce dla Miłości, która może ma dziś na imię przebaczenie, może miłosierdzie do bliskich, sąsiadów. Nigdy nie jest za późno, by zrobić miejsce dla Boga w swoim życiu, nie jest za późno, by otworzyć drzwi przed kimś kto szuka schronienia, kto szuka możliwości porozmawiania.

 
Zostało jeszcze kilka dni do wspominania Tej świętej Nocy, kiedy to Miłość zeszła na ziemię, by być z nami zawsze. Moja Droga, pomyśl, czy w tych dniach ta Miłość nie opuka do Twojego serca, by uczynić gest miłości, by przyjąć Boże Dziecię? Z własnego doświadczenia piszę Ci, zostaw czasami swoją pracę też ważną, aby otworzyć drzwi dla kogoś kto czeka na miłość.

 

Edmund Bojanowski