Papież Franciszek, ubodzy i Edmund Bojanowski

09-09-2016 | Kwadranse Edmundowe

„W zamiłowaniu ubóstwa, abyście naśladowały ubóstwo Tego, który nie miał gdzie głowy swojej złożyć i obnażony był na krzyżu za grzechy nasze.”

E. Bojanowski

 

 

Franciszek na początku swego pontyfikatu wskazał drogę dla Kościoła. Drogę przemawiania, przepowiadania, dawania świadectwa. Tym świadectwem w dzisiejszym świecie ma być ubóstwo.

Wskazywał również, że „ubogi Kościół praktykuje dobrowolną prostotę w swoim życiu, w swoich instytucjach i w stylu życia swoich członków po to, by obalić każdy mur podziału, odgradzający szczególnie od ubogich.”

 

W Biblii znajdujemy wiele paradoksalnych wypowiedzi o ubóstwie. Stary Testament mówi o biedzie, która jest znakiem grzechu i przekleństwa.

Jezus idzie krok dalej, czyniąc ze stosunku do ubogich jednym z podstawowych kryterium sądu ostatecznego mówi:  Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Z drugiej strony zachęca : Błogosławieni jesteście wy ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże (Łk 6, 20). Ale najważniejsze jest to, że Chrystus nie tylko mówił do ubogich i o ubogich, ale, że sam był ubogi.

Co dla nas oznacza ten chrześcijański paradoks ubóstwa? Jaka płynie z niego nauka o Bogu i o nas samych?

Istota i radykalizm ubóstwa Boga nie polega na tym, że wcielony Syn Boży żył w biedzie, ale na tym, że oto wszechmogący Bóg przyjął ludzką naturę. W liście św. Pawła do Filipian czytamy:

„On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6-7).

Bóg zrezygnował ze swojego Boskiego majestatu, aby objawić Swą bezgraniczną solidarność z człowiekiem.

Droga ubóstwa i ogołocenia siebie samego, jest niezbędna tam, gdzie Ktoś znacznie większy pragnie zjednoczyć się z kimś zdecydowanie mniejszym.

Franciszek zachęca nas Chrześcijan, byśmy szli śladami Chrystusa  drogą ubóstwa.

 

 

„Mimo iż może nam się wydawać, że w dzisiejszych czasach światu potrzeba bogactwa i środków materialnych nieustannie  Bóg nadal zbawia ludzi i świat poprzez ubóstwo Chrystusa, bo On staje się ubogi w sakramentach, w Słowie i w swoim Kościele, który jest ludem ubogich.”

 

Bogactwo Boga nie może się udzielać poprzez nasze bogactwo, ale zawsze i wyłącznie poprzez nasze ubóstwo, osobiste i wspólnotowe, czerpiące moc z Ducha Chrystusa.

Czym dzisiaj dla nas jest ubóstwo, w jaki sposób realizować ewangeliczne przesłanie, by pozostawić wszystko i rozdać ubogim.

 

Co dziś dla nas oznacza, fakt, że Chrystus chce nas Swoim ubóstwem ubogacić?

Jesteśmy w korzystnej sytuacji, gdyż mamy wzór w naszym Ojcu Założycielu, który poszedł za Jezusem drogą ubóstwa. Sam świadomie i dobrowolnie je wybierając.

Żeby jednak coś wybrać, trzeba to najpierw zauważyć. Trzeba być otwartym i uważnym. Bojanowski ukazał swoim życiem, jak postępować, aby przełamywać stereotypy, jak nie pozwolić się im ograniczyć, zamknąć w sztywnych ramach i konwenansach.

Zachowanie Edmunda mogło być źle odebrane w środowisku lokalnym, przecież każdy szlachcic nie powinien narażać swojej reputacji przez przebywanie wśród chorych i lokalnej biedoty. Wszyscy wokół oczekiwali by reprezentować sobą pewien poziom.

Edmund nie był człowiekiem sukcesu. Jego życiowe plany, marzenia, miłości legły w gruzach.

Jednak w tym wszystkim było coś więcej, to jego spojrzenie dalej, głębiej…

Życie Bojanowskiego to nie tylko działalność społeczna, charytatywna, czy założenie  Zgromadzenia zakonnego…

Jego życie było wypełnieniem słów Chrystusa skierowanych do bogatego młodzieńca. Edmund potraktował Ewangelię na serio: rozdał co miał i poszedł za Jezusem. To nie było zwykłe wzruszenie się losem chorych na cholerę ludźmi, bądź sierotami pozbawionymi dachu nad głową… On poszedł tam, gdzie nikt inny nie chciał. Czerpiąc siłę z codziennej Eucharystii, modlitwy i zapatrzenia w Chrystusa zdecydował się działać. Jego życie w efekcie ofiarności duchowej, w  niedługim czasie zaowocowało ubóstwem materialnym.

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie jego świadoma zgoda na tracenie tego, co składało się na jego codzienność…

Błogosławiony Edmund wsłuchany nieustannie w Boży Głos, nie dał się ograniczonym do ludzkiego rozumowania argumentom i zasadom działania. Był nieustannie zapatrzony w Boga i tym Bożym spojrzeniem uczył się patrzeć na świat. Wiele sytuacji zmuszało go do zawierzenia Bożej Opatrzności. Stawał pomiędzy wyborem: poddać się, zrezygnować, a może po prostu zaufać?
Edmund  nie bał się ubóstwa, nie bał się tracić. Ta wolność pozwoliła mu, by  życie zakończył jako ubogi. Stał się jednym z tych, których kochał. Nie jest sztuką wiele o ubóstwie mówić, nie sztuką jest dawać z tego co zbywa…

Prawdziwe ubóstwo to otworzyć swoje serce, to pokazać – tyle mam, ale daję ci wszystko. Oddaję ci wszystko. Daję ci siebie całego.

Zachętą do praktykowania ubóstwa w swojej codzienności niech będą słowa Papieża Franciszka, który pragnie kościoła ubogiego dla ubogich. Otwierajmy się każdego dnia na łaskę Bożą, a  „Duch Święty, dzięki któremu jesteśmy „jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6,10), niech utwierdza nas w tych postanowieniach, niech umacnia w nas wrażliwość na ludzką nędzę i poczucie odpowiedzialności, abyśmy stawali się miłosierni i spełniali czyny miłosierdzia.

Niech błogosławiony Edmund będzie dla nas wzorem postawy ubóstwa, nie tylko wobec ludzi, którym  posługujemy, ale przede wszystkim postawy ubóstwa serca wobec Boga.

Magdalena Klimek, postulantka