Oddana – krok 6

30-11-2016 | Warto przeczytać

Łk 1, 39-45

 

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.  Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.  Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?  Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.  Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». 

 

Maryja pięknieje w powołaniu, nie oddala się od swojej życiowej drogi, nie ucieka od codziennego, zwyczajnego życia, od swoich bliskich. Jeszcze bardziej się do ich zbliża. Maryja zasłuchana w Słowo zbliża się do Józefa czy Elżbiety i Zachariasza. Poszła z pospiechem aby dzielić radość Elżbiety. Oddanie to Jej imię. Ona nigdy nie myśli o sobie. Maryja modląca się słowami zwiastowania rodzi się do nowego życia. Słowo czyni w Niej wszystko nowe. Gdy pozwalamy, aby ugodziło nas światło wydobywające się ze słowa boga, wtedy zaczyna się ono przenosić na innych. Maryja napełniona Duchem Świętym, życiem wypełnionym modlitewnym fiat, zaczęła ocieniać swoim pięknem oblicze świata. Skrawki świata w których pojawiała się Maryja, stawały się piękniejsze. Nazaret i Jej dom rodzinny, kraina judzka, dom Elżbiety, Betlejem, stajnia, świątynia, Jerozolima, ziemia egipska, do której musiała uciekać – wszystko piękniało.

 

 

 

Niepokalana Matko Słowa ucz mnie bycia darem. Pomóż mi być ziarnem, które obumiera aby wydać owoc.

 

 

Bł. Edmund Bojanowski w Liście do s.Marianny zachęca nas:

 

Niech to święte życie serca Waszego świeci w całem domowem życiu Waszem, niech wypełnianie obowiązków, jakie Bóg Wam zleca, praca nauka, miłosierne uczynki, cierpliwość miłość siostrzeńska i miłość ku dziadkom, i miłość ku cierpiącym bliźnim, staną się jakoby ciągłą modlitwą i nabożeństwem.

List do siostry Marianny Melcer z 29 VIII 1867