Ochronić dzieci

Patrząc w Serce Jezusa wiemy, że zostało ono na krzyżu otwarte, wypłynęła z niego krew i woda. Ale w Sercu Boga, ponieważ jest to wyjątkowe serce, zawiera się nie tylko krew i woda – w Sercu Boga znajduje się każdy człowiek. Trzeba nam nieustannie uświadamiać sobie, że jesteśmy obecni w Sercu Jezusa. Że On żąda mnie i pragnie. Kto to odkryje, staje się szczęśliwym człowiekiem. Było wielu takich ludzi, którzy tę tajemnicę obecności w Sercu Boga odkrywali.

 

Takim człowiekiem był król Dawid, który mimo całego swojego grzechu odkrył, że Bóg go tak miłuje, że mu przebacza grzechy, i to uczyniło jego życie dziękczynną pieśnią. Jak słyszeliśmy dzisiaj, starał się o to, aby świątynia rozbrzmiewała nieustannie śpiewem chwały Bożej.

 

Takim człowiekiem był Jan Chrzciciel, który, jak sam mówi, doznawał najwyższej radości na głos Chrystusa (por. J 3, 29). Wiedział, że jest istotowo zawarty w Jego Sercu i cieszył się Jego obecnością.

 

Takim człowiekiem był również bł. Edmund Bojanowski. On również odkrył to, że jest w Sercu Jezusa, i starał się w swoim życiu pełnić wolę Bożą, którą usłyszał w swoim! sercu. Ta wola Boża była bardzo konkretnie związana z opieką nad dziećmi. Z bł. Edmundem może najbardziej się kojarzy słowo ochronka; ochraniać, gromadzić dzieci i wychowywać je, podnosić poziom wychowania religijnego, moralnego, uczyć pracy. Edmund podjął się tego, ponieważ wiedział, iż w Sercu Jezusa jest obecny nie tylko on, ale jest obecne każde z tych dzieci, i trzeba je umiejętnie podprowadzić do tego, żeby one się też tam odnalazły.

 

To jest bardzo piękne, że jesteśmy wszyscy w Sercu Jezusa. Ale zawsze jest problem, bo są tacy, którzy mimo że są tam obecni, wcale się na to nie zgadzają, wręcz nie chcą! tej obecności. Walczą z samym Bogiem i z każdym człowiekiem, który jest szczęśliwy z powodu tego, że odnalazł się w Sercu Jezusa. I tak: z Dawidem walczy Goliat – na śmierć i życie; z Janem Chrzcicielem walczy Herod – także na śmierć i życie.

 

Błogosławiony Edmund, kiedy miał tę intencję i zakładał ochronki, walczył z wynarodowieniem narodu polskiego, z germanizacją. Walczył z tym wszystkim, co mogłoby człowieka upodlić. Jego córki duchowe, które prowadzą ochronki do dzisiaj, też stoją przed takim Herodem, który usiłuje dopaść dzieci już w ich dzieciństwie i je zgorszyć. Wiemy, że to się programowo próbuje robić już od przedszkola, że takie są programy. Spadkobierczynie bł. Edmunda, siostry służebniczki, które prowadzą ochronki, stają dzisiaj wobec wielkiego zadania ochrony dzieci przed tym konkretnym zgorszeniem, jakie im grozi. Widzimy, że ta sytuacja się powtarza: kiedyś Dawid z Goliatem, Jan Chrzciciel z Herodem – a dzisiaj zmagają się ci, którym leży na sercu dobro dzieci, z wrogimi ideologiami, próbującymi zgorszyć i zniszczyć człowieka od dzieciństwa. To jest wielkie i trudne zadanie.

 

Módlmy się dzisiaj przez wstawiennictwo bł. Edmunda szczególnie za te siostry, które prowadzą ochronki, żeby miały odwagę przeciwstawienia się temu wszystkiemu, co nie służy człowiekowi, żeby się odnalazł w Sercu Jezusa, ale żeby skończył tak jak Herod, Herodiada czy ich „córeczka”, którą tu obserwujemy, którą nic! nie wzrusza -nawet krwawiącą głowę Jana Chrzciciela, którą niesie na misie swojej matce, uważa za coś najbardziej normalnego. Oto jest ta różnica między dwoma sposobami wychowania: albo się człowieka rzeczywiście wychowa, albo się go całkowicie zdemoralizuje. Dzieło ochrony dzieci przed znieprawieniem nabiera w dzisiejszej epoce szczególnego znaczenia.

 

ks. Kazimierz Skwierawski

—> Modlitwy do bł. Edmunda Bojanowskiego