Narodzić się dla Słowa – rekolekcje dla młodzieży – ŚWIADECTWA

Radość Ewangelii, czyli narodzić się dla Słowa – rekolekcje dla młodzieży – świadectwa młodych uczestników

 

Rekolekcje?

Pełnia energii, optymizmu, siły, którą daje wspólna modlitwa. 

Poznanie wartościowych ludzi, którzy dają wiarę w budowanie lepszego świata.

Przypominają, że życie to tylko wędrówka, której celem jest niebo.

To czas doświadczania Boga i spotkania z Nim – tu i teraz.

To rozpoczęcie zmiany świata od nas samych

Wędrówki górskie

Wspólny śpiew

Wspólna radość – że Bóg jest z nami .

Klaudia

 

 

            Przez ostatnie kilka dni (10-13.11.2016r.) brałam udział w rekolekcjach koedukacyjnych w Krościenku prowadzonych przez S. Prezentki, S. Służebniczki i O. Paulinów. Dla mnie była to nowość, ponieważ wcześniej brałam udział tylko w rekolekcjach u Służebniczek i były one tylko dla dziewcząt. Od samego początku pomysł bardzo mi się spodobał i bardzo ciekawiło mnie, jak to wszystko będzie wyglądać. Już w pierwszym dniu zaskoczyło mnie to, jak te osoby są bardzo pozytywne i życzliwe. Nie miało to znaczenia od kogo jesteśmy, tzn. czy od Służebniczek czy od Prezentek, wszyscy tworzyliśmy jedną wspólnotę i czułam się tam jak bym znała ich od dawna. Bardzo fajne były wieczorne gry na korytarzu, gdzie wszyscy się włączali. Było przy tym dużo rozmów, śmiechu i przede wszystkim zaufanie. I właśnie dzięki tym rekolekcjom, patrząc na siostry i ojców zobaczyłam, że mogę być osobą wierzącą, a równocześnie mogę być sobą nie zmieniając się, że nie trzeba udawać kogoś innego, że można się wygłupiać i że można się pomylić. Podczas tego czasu ważnym dla mnie wydarzeniem była Msza Święta, na której każda osoba podchodziła do ołtarza i indywidualnie ofiarowywała Panu Jezusowi to z czym przyszła na tą Msze.

 

 

Po raz pierwszy ofiarowałam Bogu moje życie, moje problemy z którymi sobie nie radziłam, a także moje talenty, za które jestem bardzo wdzięczna. Bezgranicznie Mu zaufałam, co wcześniej było to dla mnie problemem. Poczułam wtedy niesamowitą ulgę i radość wewnątrz mnie. Tak jakby problemy, które mnie przytłaczały opuściły mnie. Zrozumiałam, że jeśli zaakceptuję wolę Boga, nawet jeśli nie jest ona zgodna z moją wolą to i tak będę szczęśliwa.

 

 

Uważam, że było warto jechać na te rekolekcje, ponieważ to co tam przeżyliśmy jak np.: bycie samemu ze sobą wraz ze Słowem Bożym, słuchanie konferencji, adoracja czy losowanie osoby, z którą trzeba porozmawiać i to podchodzenie do osoby wylosowanej z pytaniem: ,,Hej! Masz na imię… Bo właśnie wylosowałam cię….:)” było niepowtarzalnym i niesamowitym przeżyciem, bo w naszym życiu codziennym ciężko znaleźć taki moment.

 

                                                                                                  Roksana G.

 

 

Chociaż w rekolekcjach takich jak te zdarza mi się często uczestniczyć, to każde są wyjątkowe. Czas spędzony w Krościenku również taki był, bo niesamowity jest Ten, który mnie tam zaprosił, aby się ze mną spotkać. Nie oznacza to jednak, że te dni upłynęły w atmosferze sielanki, czy wzniosłych emocji. Wręcz przeciwnie, były zmaganiem, walką, by wyjść poza siebie i przybliżyć się do Jezusa. Jednak mam doświadczenie, że On się o mnie troszczył, w swoim Słowie zapewniał, że może i chce mnie zmienić i nowego ducha tchnąć w moje wnętrze. Dawał radość, przychodził w ciszy natury i rozmowie z drugim człowiekiem. To był czas także i odpoczynku duchowego, wyrwania się z codzienności, w której tyle muszę zrobić. A tak naprawdę jedyne, co muszę, to być święta!!! Mam wytrwale tworzyć niebo już tu i teraz, właśnie poprzez małe, drobne gesty.
Za ten błogosławiony czas Bogu niech będą dzięki!

 

 Dominika

 

 

Ostatnie kilka dni, 10-13 listopada, miałam możliwość spędzić w pięknym i ważnym dla mnie miejscu. Krościenko nad Dunajcem to miejsce, w którym od kilku lat spędzam czas rekolekcji. Tym razem było to spotkanie nietypowe. Spotkała się młodzież, chłopcy i dziewczęta oraz trzy zgromadzenia S. Prezentki, S. Służebniczki i O. Paulini. 
Podczas tego spotkania słuchaliśmy fragment z Ewangelii św. Łukasza. Zastanawialiśmy się, czy jesteśmy gotowi na przyjście Pana i czy robimy coś w tym kierunku, żeby być gotowym, czy bylibyśmy w stanie zostawić dla Niego wszystko. Zastanawialiśmy się, czy może jesteśmy jak żona Lota, która nie tyle wspominała swoją przeszłość, ale powróciła do niej. Czy ja chcę iść do  przodu, rozwijać się, zmienić swoje życie…? Czy może powracam do tego, co było złe w naszym życiu, powracam do grzechów…? Uważam, że jedną z ważniejszych rzeczy tego dnia był spacer w ciszy. Był to idealny czas do przemyślenia Słowa, które słyszeliśmy wcześniej w konferencji, wsłuchanie się w siebie oraz kontemplacji piękna otaczającej nas przyrody i podziękowanie Bogu za stworzenie świata.
W kolejnym dniu słuchaliśmy przypowieści o „upierdliwej wdowie”, historii, która pokazuje jak powinna wyglądać nasza relacja z Bogiem. Kobieta przychodziła do sędziego by ten obronił ją, tak i my powinniśmy gorąco prosić Boga, aby bronił nas przed złem,  prosić byśmy mieli wiarę. A przez naszą „upierdliwość” Bóg nam da. „Łk 18, 7-8a: A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.” Usłyszeliśmy również, że powinniśmy czynić tak jak Gajus z 3. Listu św. Jana Apostoła. Gajus przez swoją gościnność ma udział w głoszeniu Dobrej Nowiny więc my też powinniśmy nie tylko mówić, ale i czynić, by w ten sposób głosić Jego Słowo. Uważam, że te słowa powinny na zawsze zostać w moim sercu bym mogła z wiarą i zaufaniem przez pracę wolontariusza głosić Jego potęgę. 
Wyjątkowym, i dla mnie nieznanym doświadczeniem z innych rekolekcji, były wieczorne spotkania, siadaliśmy przy stole wyciągaliśmy gry i zaczynały się rozmowy, długie rozmowy. Poruszaliśmy rożne tematy, te ważne i mniej ważne, ale we wszystkich był Bóg. Doświadczyłam czegoś pięknego, doświadczyłam mocy bycia we wspólnocie, takiej prawdziwej, w której nie trzeba mówić o zaufaniu, bo ono jest mimo, że każdy z nas jest inny. Doświadczyłam zrozumienia, spotkałam Boga w drugim człowieku… Czas rekolekcji czy dni skupienia często przeżywam w złości, niezrozumieniu planu Boga na moje życie, tego co mnie spotyka. Tak było i teraz. Zrozumiałam, że moje życie wcale nie musi być piękne i kolorowe, najważniejsze żeby był w nim Bóg, Ten, który je stworzył. Jeśli pozwolę by w moim sercu zamieszkał Zły, to nie będę szczęśliwa. Dlatego ZAWSZE, po każdym upadku powinniśmy wracać do Niego, bo tylko ON ma moc, by nas podnieść. On najlepiej wie, kiedy i jak człowiekowi pomóc. Nawet wtedy, gdy przestajemy prosić i najmniej spodziewamy się  Jego działania w naszym życiu. Podczas tych rekolekcji udzielił mi na tyle łask, aby po długim czasie, trudnościach, niechęci i wstydzie spotkała się z Nim w sakramencie pokuty. Wystarczy powierzyć Panu swoją drogę, zaufać Mu, a On będzie działał.
Wszystkie te dni były dla mnie ogromnym cudem. Jestem wdzięczna, że mogłam spotkać tak wspaniałych ludzi. Spędziłam ten czas mocno przytulona do Jego serca. Prośmy Boga w tych sprawach, które są dla nas trudne i o to, co dla nas potrzebne, dziękujmy za te dobre, przepraszajmy za to co złe.

 

Basia

 

 
Każde wyjście na szlak było wykorzystane, aby dzielić się sobą. Poznałem wiele osób i dałem się poznać. Pozytywnie odebrałem zachętę do rozmów z wylosowanymi osobami.

Sposób ten przełamywał bariery, stawał się pretekstem do normalnej rozmowy. Wasza spontaniczność i wyluzowanie wpłynęły na grupę budująco. Młodzież nie bawiła się sama ze sobą, szukała kontaktu z wami. Homilie księdza dawały do myślenia. Zachęcały do otworzenia się w ciszy na dialog z Bogiem. Cieszyłem się również na możliwości adorowania Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W tej ciszy najbardziej usłyszałem wołanie Jezusa i echo Słowa Bożego, które we mnie pracowało. Odnośnie tematu rekolekcji: Czy narodziłem się dzięki słowu Boga?

Nie wątpię, że tak. Nie raz, nie dwa coś się we mnie rodziło. Bóg przygotowuje mnie do spełnienia ważnej roli, wdowa uczyniła rzecz praktycznie nie bywałą, uwolniła się od prześladowców będąc jedynie nic nieznaczącą osobą w oczach innych.

Myśląc o tym co spotkało wdowę, Bóg chce abym się modlił w chwilach, gdy wszyscy moi bliscy umrą, gdy będę bez grosza, umierający z głodu czy fizycznego wycieczenia, bo taka wytrwałość przyniesie odpowiedź Boga. Tak się rodzi prawdziwa wytrwałość, która rodzi kolejną łaskę WOLNOŚCI od prześladujących nas trudów życia.
Uświadomiłem sobie, że natłok trudnych sytuacji nie zwalnia mnie z gorliwej modlitwy.Dlaczego? Bo gdyby wdowa przestała prosić, prześladowca dalej by jej utrudniał życie, aż do jej śmierci jak sądzę. Czy można nerwowo wytrzymać śmierć bliskich i dodatkowo jeszcze znosić prześladowanie ? Ta kobieta uważała jednak, że jest nadzieja, dlatego wytrwale prosi bezlitosnego sędziego o pomoc, aż do skutku. Intencja by prosić aż do skutku jest tym co liczy się dla Boga. Uświadamiając sobie tylko tę naukę Chrystusa otrzymuję wielkie umocnienie przygotowujące mnie na chwile podobne wdowie, ale z radosnym zakończeniem wolności.

 

Bartosz Geneja