Największy z cudów

W naszej codzienności, często zabieganej, nie zawsze dostrzegamy to, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Dopiero wtedy, gdy się zatrzymamy, gdy naszą myślą ogarniemy to wszystko co wokół nas, wtedy dostrzegamy to, co dla oczu jest niewidzialne. Jezus tak bardzo ukochał człowieka, że chciał nam zostawić dar, największy dar jaki może być dany osobie, którą się kocha. Dlatego zostawił nam Siebie, pod postacią chleba i wina. Eucharystia jest największym darem i cudem jaki Jezus mógł nam pozostawić tu na ziemi. To właśnie podczas Mszy Św. działa sam Jezus Chrystus, to On ma moc mnie przemieniać. Jest jednak jeden warunek, muszę Mu na to pozwolić, aby On mógł we mnie działać. Jezus potrzebuje mojego przyzwolenia, otwarcia serca, a wtedy On będzie mi powoli wskazywał jaką drogę dla mnie przygotował, co jest Jego zamiarem wobec nas. W Eucharystii Jezus łączy się z człowiekiem, daje się człowiekowi w pełnym zaufaniu, ofiarowuje się nam, dlatego że nas kocha i wie, że Go potrzebujemy, aby kroczyć Bożymi drogami.

 

Spoglądając na życie bł. Edmunda Bojanowskiego, który jest założycielem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek, można się zastanawiać skąd Edmund czerpał siły i pomysły do służby drugiemu człowiekowi. Każdego dnia spieszył z pomocą biednym, odwiedzał chorych, którym poświęcał dużo czasu, oraz zatroszczył się o dzieci, które pozostawały bez opieki rodziców lub były sierotami. To właśnie dla nich stworzył ochronkę, miejsce, gdzie mogły się w pełni rozwijać duchowo, umysłowo i fizycznie. Ludzie współcześni Edmundowi patrzyli z podziwem na te wszystkie dzieł, które on podejmował. Przecież był on całe życie naznaczony cierpieniem spowodowanym choroby, utratą bliskich osób i innymi trudami dnia codziennego. Skąd ten fizycznie słaby człowiek miał tyle w sobie mocy?

 

Czytając jego dziennik bardzo szybko możemy zauważyć, co było źródłem jego siły. Edmund bardzo często, prawie codziennie uczestniczył w Mszy Św., mimo że miał kilka kilometrów do kościoła  i drogę tę trzeba było przebyć pieszo. Kościół na Świętej Górze w Gostyniu stał się jego drugim domem, spędzał tam wiele godzin. Napisał w Dzienniku 23 II.1854

 

Przekonałem się, jak to przyzwyczajenie do nawiedzania kościoła staje się potrzebą wewnętrzną i każde opuszczenie rodzi jakiś niesmak i stępia ochotę do wykonywania codziennych zatrudnień

 

Eucharystia była najważniejszym wydarzeniem danego dnia. Przyjmując Jezusa w komunii Edmund łączył się z Nim ciałem i duszą. To Jezus Chrystus dawał tą siłę i moc do działania, które było przepełnione Bożą miłością i dobrocią. Ponieważ siła człowieka nie jest ukryta w sferze fizycznej, ale we wnętrzu, w sercu człowieka. Bł. Edmund Bojanowski dobrze o tym wiedział, dlatego zakładając nasze Zgromadzenie Sióstr Służebniczek bardzo mocno podkreślał uczestnictwo w Mszy Św. i przyjmowanie komunii, było to dla niego bardzo ważne, ponieważ sam się przekonał, że w tym leży cała siła do pięknego życia i działania dla dobra innych. W Dzienniku pod datą 27 V 1853 napisał: Mogę się modlić i nawiedzać dwa razy dziennie wystawiony Najświętszy Sakrament i czerpać zasilenie z podniesionym duchem wobec ciągle widomej Tajemnicy Ołtarza.

 

Przyjmując Jezusa w komunii świętej stajemy się Jego domem, domem w którym On przebywa, gdzie mieszka, po prostu jest z nami. Jest to wspaniały dar jaki otrzymałyśmy od Boga, za którym chcemy iść przez całe życie.

 

Warto, aby każdy człowiek zastanowił się nad swoim życiem: Co dla mnie jest ważne? Gdzie szukam siły, która przeprowadzi przez różne zawiłości, da moc do działania i doprowadzi do celu jakim jest Bóg.

 

Potocznie się mówi, że: Czym człowiek się karmi, tym żyje. Jeśli ktoś „karmi się” telewizją, Internetem, sukcesem, kłopotami, zabieganiem za wszystkim, dobrym samopoczuciem, wygodą, bogactwem; wtedy w pewnym momencie może zdać sobie sprawę, że to go prowadzi do ślepej uliczki i doznaje pustki w życiu. Dlatego warto już dziś wrócić do źródła miłości Boga jakie tkwi w Eucharystii, jeśli będziemy się karmili Ciałem i Krwią Chrystusa, wtedy będziemy Nim żyli, On będzie z nami zawsze i wszędzie i przeprowadzi nas nawet przez największe trudy życia oraz da nam pełnię szczęścia.

 

Współczesnemu człowiekowi nie jest łatwo wejść w bliskość z Bogiem, zrozumieć sens Eucharystii, jej wartość.

 

Za kilka dni będziemy przeżywać Uroczystość Bożego Ciała, zaprosimy Jezusa na nasze ulice, blisko naszego miejsca zamieszkania. Być może usłyszymy: „Dziś pragnę zatrzymać się w Twoim domu?”. Uczmy się od bł. Edmunda Bojanowskiego zapraszać Jezusa do swojej codzienności. U niego miłość do drugiego człowieka dojrzewała na modlitwie przedłużonej, to dzięki niej, a także dzięki Eucharystii, którą się karmił jego życie wydawało owoce. Bo jak podkreślił to św. Jan Paweł II w przemówieniu do Sióstr Służebniczek w Watykanie w 2000 roku u bł. Edmunda „sprawy Boże były równocześnie sprawami ludzkimi, a miłość Boga miłością człowieka”.

 

s. M. Katarzyna Szulc

Zdjęcie: Dariusz Bartocha