Modlitwa różańcowa w życiu bł. Edmunda Bojanowskiego

Rozpoczęłyśmy  szczególny miesiąc kiedy w tajemnicach różańca świętego wraz z  Maryją wspominamy chwile z życia Jezusa: radosne, bolesne, światła i chwalebne.

Dziś 7 październik – szczególny dzień. Przeżywamy liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, ale też jak każdego siódmego dnia miesiąca biegniemy myślą do osoby naszego  bł. Ojca Założyciela.   Wspomnijmy  pewne znamienne wydarzenie z Jego życia.  Na końcu dnia kiedy myślą wracał do spotkań z ludźmi, chorych których odwiedził, dzieci nad którymi się pochylił, zanotował słowa, które w pewien sposób odzwierciedlają to, co czuło jego serce. Dzieli się tym z nami:

Stoi przede mną na stoliku krzyż, stoi i biała figura Najświętszej Panny, do nich się ucieknę i w modlitwie będę szukał pociechy”.

Będąc wielkim czcicielem Maryi bł. Edmund zaszczepił  i w naszych sercach dziecięcą miłość i zaufanie do najlepszej z Matek – Maryi On sam często klękał przed wizerunkiem Pani Gostyńskiej, aby w Jej ręce składać siebie i dzieło, które Bóg powierzył jego trosce – dzieło ochronkowe i wyrastające przy nim nasze Zgromadzenie. Z pewnością usta Edmunda wiele razy w ciągu dnia szeptały modlitwę Pozdrowienia Anielskiego i składały się w najbardziej ukochaną przez Maryję modlitwę – różaniec.

Choć w pismach naszego Ojca Założyciela znajdujemy niewiele wzmianek na temat modlitwy różańcowej, intuicja podpowiada że była to modlitwa, którą szczególnie ukochał, modlitwa bliska jego sercu. Skąd Edmund czerpał tę pasję modlitwy? Na pewno nie był Mu obcy widok jego matki modlącej się i przesuwającej w swoich palcach paciorki różańca. To ona była pierwszą nauczycielką Edmunda, uczyła go wypowiadać z miłością: „Zdrowaś Maryjo”, uczyła go kochać Tą, której zawdzięczał życie. Edmund nie tylko sam odmawiał różaniec, ale też zachęcał do tego innych. Świadczy o tym zapis z Dziennika:

„Mówiłem Jej, że dostanie ode mnie książeczkę o Żywym Różańcu i kartki z tajemnicami, aby się starała w swej rodzinnej wiosce to pobożne bractwo zaprowadzić.”

Ten krótki zapis odsłania przed nami tajemnicę serca Edmunda – głębokie pragnienie, aby jak najwięcej ludzi poznało i pokochało modlitwę różańcową. To pragnienie nie zrodziłoby się bez systematycznej i pogłębionej osobistej modlitwy.

 

Modlitwa różańcowa kształtowała życie Edmunda, który podobnie jak Maryja nieustannie pytał Boga o Jego pragnienia i zamiary względem siebie i innych ludzi. We wszystkich wydarzeniach i doświadczeniach także tych wyciskających łzy z oczu widział działanie Boże. Potrafił otworzyć serce na Bożą wolę i dlatego drzwi Jego domu były zawsze otwarte dla potrzebujących; jak Maryja szedł do ludzi ubogich i chorych, a przede wszystkim do dzieci pragnąć ich uszczęśliwić, napełnić radością, podzielić się Bogiem. Edmund nieustannie odkrywał w sobie Boży obraz i podobieństwo, a poddając się działaniu łaski stawał się coraz bardziej takim jakim chciał Go mieć Bóg – dziecięco kochającym, pokornym i prostym. Ofiarując Bogu skarb swojego życia wskazywał na Boga jako jedyny sens, cel i motywację każdego działania. Razem z Jezusem i Maryją przyjmował także ciężki krzyż choroby, samotności, opuszczenia i niezrozumienia nawet ze strony najbliższych, rezygnację z największych marzeń i wreszcie doświadczenie śmierci. Teraz razem z Maryją raduje się chwałą nieba, nadal serdecznie dobry, otwarty, gotowy pomagać zawsze ilekroć o to prosimy.

 

W Tym różańcowym miesiącu nasz bł. Ojciec Założyciel pragnie zachęcić nas do odkrycia na nowo modlitwy różańcowej – modlitwy, którą podejmujemy przecież każdego dnia, tak często, że może stała się już dla nas ciężarem – bo jeszcze ten jeden różaniec trzeba odmówić; może podchodzimy do niej rutynowo, odmawiając „zdrowaśki”  jedna za drugą, byle szybciej, bo czas goni a jest jeszcze tyle do zrobienia. Bł. Edmund pragnie, abyśmy na nowo doświadczyły  mocy i świeżości modlitwy różańcowej, wzywa nas, abyśmy przez Maryję i wraz z Nią powierzały Bogu Ojcu swoją drogę i zapraszały Jezusa do każdego wydarzenia – tego, które napełnia nas radością i budzi nadzieję, ale także tego które wzbudza lęk, niepewność, sprawia ból.

 

Bł. Edmund  doświadczył, że bez Maryi trudno byłoby żyć na świecie. Pragnie, abyśmy i my zaprosiły Maryję do swojego życia, pozwoliły, aby przychodziła do naszej szarej, zapracowanej codzienności jak przychodziła do Elżbiety, do chwil modlitwy, pracy, spotkań z ludźmi, rozmów, aby wnosiła w nasze życie Jezusa jak wniosła go do Betlejem i do jerozolimskiej świątyni.

 

Dziś kiedy świat tak bardzo krzyczy,  próbuje zabić w nas ciszę i odebrać zdolność do refleksji  popatrzmy na życie Maryi. Niech towarzyszy nam Jej postawa rozważania i zachowywania wszystkiego w sercu. W Maryi Bóg podarował nam wielki skarb i potężną obronę. W tym miesiącu różańcowym oddajmy się pod Jej czułą opiekę. Przyjmijmy słowa jakie Ojciec Edmund nam pozostawił:

 

 

„Niech Ci Najświętsza Panna wyjedna przyczyną swoją i nadal i trwale tę łaskę i błogosławieństwo Boże, abyś umiała wszędzie i zawsze być swobodna na duchu i w tej swobodzie pracować na chwałę Bożą.”

 

 

 

s. M. Małgorzata Kalicińska