Matka najpiękniejszego z Synów ludzkich – krok 5

30-11-2016 | Warto przeczytać

Ps 45, 3

 

Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich, 
wdzięk rozlał się na twoich wargach: 
przeto pobłogosławił tobie Bóg na wieki. 

 

Prosta, skromna dziewczyna jest cała piękna, ponieważ została ukształtowana przez Tego, którego nosiła w swoim łonie – najpiękniejszego z Synów ludzkich.  Ona Go nosiła pod sercem, w swoim łonie, a On czynił Ją całą piękną. Słowo Wcielone wzrastało przy Niej w łasce u Boga i u ludzi, a Ona piękniała przy Nim z każdym dniem. Nikt z nas nie jest źródłem piękna. Jest ono czymś, co istnieje jedynie w Bogu. Na początku naszego istnienia jest Bóg. On, Jedyny Piękny, stworzył nas podobnymi do siebie – pięknymi. Najpiękniejszy z synów ludzkich przypomina nam o naszym pierwotnym pięknie i budzi tęsknotę za Nim.

 

Maryja z dnia zwiastowania przypomina nam także, że Bóg lubi przychodzić do nas w codzienności. Kocha naszą codzienność. To w codzienności czyni nas pięknymi. Codzienność to Jego pierwsze sanktuarium, w którym chętnie przebywa. Przychodzi w dni wyjątkowe – jak Świątynia i skromny dom Maryi.

 

 

 

Maryjo, Matko najpiękniejszego z Synów ludzkich prowadź mnie zawsze do Syna. Pomódl się aby Twój Syn żył we mnie.

 

Wsłuchajmy się w słowa Listu bł. Ojca Edmunda do nowicjuszki.

 

Moja Filomeno.
Miła mi bardzo Twoja otwartość i szczerość, z jaką wyznajesz niepokój i tęsknotę, co Twoją duszę opanowały. Ale niech Cię to nie trwoży.

 

 Rozważ tylko jaki to w sercu usłyszałaś głos, który Cię powołał do służby Najświętszej Panny. Musiała być w tym głosie wielka moc i świętość, kiedy zaraz, bez zwłoki, pobiegłaś za nim i świat porzuciłaś bez żalu. Sama piszesz, że czułaś się tak szczęśliwą, iż byłabyś wolała umrzeć, niż nazad do świata powrócić. Otóż Pan Bóg zwykł takim sposobem dla pociągnienia dusz ku sobie, obdarzać je na początku słodkością natchnień i uścielać im drogę jakoby kwiatami. Potem zdaje się, jakby te dusze opuszczał i wszelką słodycz w gorycz tęsknoty zamieniał, a to czyni Bóg dlatego, żeby doświadczył ich stateczności w żywocie duchownym, więc im każe walczyć i biedzić się, dopóki mężnie nie zwyciężą pokus i przeciwności nie pokonają. Wtedy dopiero owych pierwszych słodyczy duchownych i pociech niebieskich drugie tyle im przydaje – i ten to jest żywot anielski, w którym nie czuć już ani krzyża, ani boleści, ani tęsknoty, ani goryczy, jeno samą szczęśliwość życia oddanego Bogu. Wytrwaj tę walkę, zwycięż za łaską Bożą nacierające na Ciebie pokusy, a po wewnętrznej burzy ujrzysz w duszy i sercu stateczną pogodę, która przyświecać Ci będzie już na tej ziemi jako zwiastunka przyszłej niebieskiej jasności i wesela wiekuistego.

 
Z pociechą serca dowiaduję się, że Ci Najśw. Panna swoją przyczyną dopomogła już uciszyć w sercu pierwsze niepokoje. Niech Cię i nadal ze swej Opieki nie wypuszcza i wszelkie łaski potrzebne uprasza, czego Ci z całego serca gorąco życzę i mile Cię pozdrawiam, a o modły proszę.

                                                                                               

List bł. E. Bojanowski (27.08.1867)