W tym miesiącu otworzą, jeśli Bóg pozwoli, Nowicjat.

30-04-2016 | Z pism bł. Edmunda

Do s. Julianny Skowrońskiej w Starej Wsi

Grabonóg, 13 listopada 1866
+ N.B.P.J.Ch.
Moja Siostro Julianno.
List Twój z 23 z.m. załączony w liście Siostry Leony, odebrałem z wielką pociechą, że się czujesz teraz w Starejwsi szczęśliwą i swobodną, i że Ci Pan Bóg zdrowia użycza. Niech Ci Najświętsza Panna wyjedna przyczyną swoją i nadal i trwale tę łaskę i błogosławieństwo Boże, abyś umiała wszędzie i zawsze być swobodna na duchu i w tej swobodzie pracować na Chwałę Bożą. Twój długi pobyt w Łańcucie z Siostrą Anną Böhm i troskliwość, jaką dla Ciebie zawsze okazywała, daje mi się domyślać, że spodziewasz się ode mnie wiadomości o niej. Najchętniej więc czyniąc zadość życzeniu Twego serca donoszę Ci, że poczciwa Siostra Anna jest, dzięki Bogu, dosyć zdrowa. Po powrocie do nas była w Jaszkowie przez czas niejaki, a potem z Siostrą Karoliną pojechały do Prus Zachodnich odwiedzić swoją familię. Zastały wszystkich przy zdrowiu i po dawnym niewidzeniu ucieszywszy się ze swoimi, wróciły do nas na powrót w chwili, kiedy cholera tutaj strasznie grasować poczęła. Siostrę Annę zostawiliśmy, jako słabowitą, w Jaszkowie, a Siostra Karolina wraz z Siostrą Zuzanną, Waszą znajomą, pośpieszyły, jak wiele innych Sióstr naszych, na ratunek cholerycznych w okolice Poznania. Obie były razem pod samym Poznaniem we wsi Jerzycach, gdzie sobie zebrały wiele i wiele zasług przed Bogiem, a wdzięczności u ludzi. To było w lipcu aż do połowy sierpnia, kiedy nadszedł czas zaprowadzenia naszych Sióstr w Górnym Śląsku. Natenczas wzięte obie te Siostry od cholerycznych i połączone z Siostrą Anną Böhm pojechały na Śląsk, aby otworzyć Ochronkę pod Górą Kalwaryjską Świętej Anny, przy miasteczku Leśnicy, na kolonii zwanej Porębą. Cudne tam położenie. Na szczycie góry klasztor OO. Franciszkanów, a wokół na pochyłościach góry przeszło trzydzieści kościołów, kościółków i kaplic. U spodu między skalistymi wąwozami na dolinie pod Górą Oliwną, nad strumieniem Cedron, jest piękny kościółek, a przy nim ogródek i domek naszych Siostrzyczek. Odwiedzałem je tam we wrześniu. Bóg im dziwnie błogosławi, ofiary codzienne przynosi lud wielce przychylny. Kandydatek zgłosiło się już przeszło 40 z funduszem. W tym miesiącu otworzą, jeśli Bóg pozwoli, Nowicjat. Ale w październiku wybuchła i tam cholera. Siostry dzień i noc ratowały chorych, aż S. Karolina sama podległa cholerze. Dzięki jednak Bogu, wyzdrowiała. Si[ostra] Anna często dopytuje się o Ciebie. Napisz do niej na moje ręce, a ja poproszę Siostrę Leonę, aby Ci pozwoliła napisać i żeby mi Twój list przysłała.
Teraz Cię polecam, moja Siostro Julianno, Opiece Bożej i Najśw. Panny, Pani naszej, a siebie Twoim modłom.
E. Bojanowski