Bł. Edmund Bojanowski – człowiek modlitwy

04-02-2017 | Kwadranse Edmundowe

Pieśń:    Gdy łaską… (CD nr 13)

 

„Ojcze Edmundzie zwracamy się do Ciebie jako przykładu prostej i głębokiej modlitwy. Całe twoje życie było nią przepojone. Modlitwa była siłą do rozległego działania, dla dobra bliźnich. Potrafiłeś modlić się „już nie słowami i myślą, tylko samym sercem i pełnością ducha” (Dz. 30.08.1854). U kresu życia trwałeś już w nieustannej modlitwie, w zjednoczeniu z Bogiem – „modlitwę kończę – którą nie wiem kiedy zacząłem” (WSP.S.36). Naucz nas ukochany Ojcze tak żarliwej i  przemieniającej modlitwy. Pragniemy jak Ty, harmonijnie łączyć działanie z kontemplacją. Wyproś nam u Boga łaskę modlitwy nieustannej, byśmy pracując dla bliźniego trwały zawsze przed Bożym obliczem. Amen”.

 

Posłuchajmy fragmentów z Dziennika Ojca Edmunda, które przybliżą nam jego modlitwę, uczestnictwo w Liturgii:

 

Poszedłem na czczo do kościoła filipińskiego na prymarię. Byłem u spowiedzi i komunii św., którą przyjąłem na intencję domku jaszkowskiego, aby Bóg miłosierny jemu i wszystkim w nim mieszkającym błogosławić raczył. Wróciłem do domu około wpół do jedenastej, po południu byłem na nieszporach (8.05.1857).

 

Byłem w kościele i na procesji gostyńskiej przybywającej zwykle w tym dniu na intencję pielgrzymki częstochowskiej (14.05.1857).

 

Byłem przed prymarią w kościele u spowiedzi i Komunii św. Dziś św. Zofii – rocznica założenia ochronki kopaszewskiej. Pomodliłem się o błogosławieństwo dla niej (15.05.1857).

 

Zielone Świątki. Poszedłem do kościoła około 10-tej. Byłem na kilku Mszach św. i u Komunii św. Po południu byłem na nieszporach i kazaniu (31.05.1857).

 

Pojechałem do kościoła, byłem na wotywie Najświętszej Panny Bolesnej i św. Józefa. Przyjąłem Komunię św. i wróciłem o 10-tej. Poszedłem na pasję po południu (19.03.1858).

 

W Śremie. Odbywa się tu misja z powodu jubileuszu od niedzieli 21-go i potrwa do Świąt. Poszedłem na Mszę św. do ojców. Byłem na kilku Mszach i do Komunii św. tu przystąpiłem. Byłem jeszcze potem u fary (25.03.1858).

 

Boże Narodzenie. Pojechałem na Mszę Pasterską przed 6-tą. Zaczęła się o 6-tej. Przy trzeciej Mszy św. przyjąłem Komunię św. Byłem na kazaniu i prymarii, przy tym przy dwóch bocznych ołtarzach księża Msze odprawiali. Byłem zatem na 12 Mszach św. (25.12.1858).

 

Byłem w kościele na prymarii i kazaniu. Przy dzisiejszej uroczystości Zaślubin Najświętszej Panny Maryi i na zakończenie odprawionej przeze mnie nowenny, przyjąłem Komunię św. (23.01.1859).

 

Pieśń: Ofiaruję Tobie, Panie mój…

 

A oto wyjątek z „Sumariusza życia i cnót bł. Edmunda Bojanowskiego” –  o pobożności Edmunda:

 

Jak zeznała s. Bronisława M. Graduszewska, Edmund modlił się długo i gorliwie już od najmłodszych lat, co też martwiło jego rodziców, którzy obawiali się, aby nie został bigotem. Na szczęście tak się nie stało. Z dokumentów wynika, że jego pobożność była mądra, oparta na głębokiej wierze, niezachwianej nadziei i żarliwej miłości. Bojanowskiego określono lakonicznie jako człowieka modlitwy. Żył w skupieniu, kochał samotność i z niej korzystał, aby na modlitwie jednoczyć się z Bogiem. Duch modlitwy przenikał całe jego życie. Przypominając słowa s. Klary Mencel, która osobiście znała Ojca Założyciela, s. E. Ćwieka mówiła, że w każdej chwili żył on w obecności Bożej. Zachęcał także siostry, aby wznosiły ku Bogu swoją myśl, aby jednoczyły się z Nim i w ciągu całego dnia wzbudzały dobre intencje, aby wypowiadały akty strzeliste i swoją pracę wypełniały z miłości ku Bogu. Bł. Edmund codziennie uczestniczył we Mszy świętej albo w kościele filipinów na Świętej Górze albo też w kaplicy Instytutu w Gostyniu, natomiast w niedziele i w obowiązujące święta uczestniczył w drugiej Mszy świętej, a także w Nieszporach. Zdarzało się czasem, ze sporą część dnia spędzał w kościele, ponieważ miał „wielką potrzebę rozmowy z Bogiem”. Raz w tygodniu przystępował do sakramentu pokuty i często przyjmował Komunię świętą, co w owych czasach wychodziło poza ramy ogólnego zwyczaju; co roku odprawiał rekolekcje pod kierunkiem ojców jezuitów w Śremie.

 

Tak wyrazili się o Edmundzie inni:

 

Ks. Brzeziński (Wspomnienie…, s. 24): Gdzie nie zdołał wydrzeć śmierci ciała, wyrywa przynajmniej duszę z piekła. A gdzie nie pomogły choremu lekarstwa, dopomaga nowenna do Matki Boskiej lub Koronka, wysłuchana Msza św. lub też Komunia św., którą po kilka razy w tygodniu zwykł był przyjmować.

 

Ks. Antoni Brzeziński (mowa podczas pogrzebu): Edmund Bojanowski swoim przykładem żywej wiary i głęboką pobożnością zachwycał wszystkich dookoła, jego słowa, czyny wypełnione były głębokim przekonaniem religijnym, a niektóre cnoty, jak cierpliwość i miłość, sięgały heroizmu.

 

Ks. Stanisław Gieburowski (mowa podczas pogrzebu): Całe jego życie to jeden wątek miłości bliźniego, to ciągła pamięć o tym, który cierpi, to ustawiczne miłosierdzie.

 

Założycielka Ubogich Służebniczek Matki Bożej – Margaret Taylor: Jak patrzyłyśmy na niego odczuwałyśmy, że stoimy w obecności świętego.

 

/Chwila ciszy/

(Rekolekcje z… bł. E. Bojanowskim):

 

 Modlitwa duszy pokornej i miłującej zsyła moc Bożego błogosławieństwa.
„Bł. Edmundzie – naucz nas dobrej modlitwy.
Bo ty wszystko co „wyklęczałeś”, wprowadzałeś w życie.
Wiedziałeś, że Bóg pysznym się sprzeciwia, a wysłuchuje pokornych.
On kocha ludzi prostego serca.
Wystarczy szczery szept płynący z serca, by spotkać się z Wszechmocnym.
Modlitwa dziecka jest najszybszą komunikacją łączącą niebo z ziemią.
Trzeba, by dorośli nauczyli się rozmawiać z Bogiem tak jak dzieci.

 

Taka była modlitwa Edmunda Bojanowskiego. Mówił o Bogu wszystkim.
Bóg miał zawsze dostęp do najmniejszego zakamarka jego duszy.
Wszystko powierzał Bożej Opatrzności i Maryi.
Z Najświętszej Ofiary czerpał siłę do pokonywania wszelkich trudności.
Dlatego pomimo złego stanu zdrowia często szedł do kościoła.
Ważne było jedno – być z Panem Bogiem, blisko Niego.
Wszystko w Jego życiu było napełnione Bogiem,
dlatego we wszystkim umiał dostrzec Jego Opatrzność.
Umiał dziękować. Umiał prosić. Umiał przepraszać. Umiał wytrwać.
Umiał modlitwę łączyć z życiem, dlatego jego życie było takie piękne.
Potrzeba dzisiejszemu światu takich nauczycieli modlitwy.”

Nowenna za przyczyną Ojca Założyciela
Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…

Ucałowanie relikwii

/Oprac. s. M. Małgorzata Szortyka/